Przejdź do głównej zawartości

Wicked. Wersja kinowa

Czy pamiętacie Czarnoksiężnika z Krainy Oz? Główną bohaterką powieści jest Dorotka, która w wyniku tornada trafiła do magicznej i pełnej przygód krainy zwanej Oz. Jest to historia o przyjaźni, odwadze i wierze w siebie. Nie brak tu również czarnego charakteru - Złej Czarownicy (Elfaby). Ta bohaterka stała się inspiracją do powstania książki Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu Gregory’ego Maguire’a. Na motywach tej powieści powstał na Broadwayu bardzo znany musical Wicked i niedawno ukazał się film pod tym samym tytułem.





Bardzo chciałam pójść na Wicked do kina i w końcu mi się udało! Jest to historia opowiedziana z perspektywy wiedź z krainy Oz. Całość zaczyna się przed przybyciem Dorotki (widzimy ją na żółtym szlaku wraz ze Strachem na Wróble, Blaszanym Drwalem i Tchórzliwym Lwem) i zaraz po odejściu dziewczynki z magicznej krainy. Glinda (Ariana Grande) opowiada zebranemu tłumowi historię znajomości z Elfabą (Cynthia Erivo).


W tym świecie zwierzęta potrafią mówić i wykonują zwykłe zawody (są strażnikami, wykładowcami itp). Nie jest im łatwo, muszą walczyć o swoje prawa, a gdy się czemuś sprzeciwiają tracą ludzki głos. Mimo magii, która istnieje w tej krainie nikt nie był przygotowany na pojawienie się zielonoskórego dziecka. Tak, Elfaba miała niecodzienny kolor skóry. Od małego miała przez to problemy: była odepchnięta przez rodzinę, a dzieci z niej szydziły. Mimo wszystko, wskutek pewnych okoliczności udało jej się dostać na studia, na których poznała Glindę.


Elfaba i Glinda - totalne przeciwieństwa! Elfaba: cicha, skromna, bystra, ma własne zdanie. Glinda: próżna, głupiutka, licząca na popularność, uważana za ucieleśnienie dobroci. Na początku obie nie przepadają za sobą. Jednak, jak można się domyśleć w pewnym momencie zostają przyjaciółkami. Cóż to byłaby za historia, gdyby nie pojawił się w niej przystojny książę - Fiyero (Jonathan Bailey). Glinda od razu bierze go w swoje sidła. Jednak skrywane uczucia czuje do niego również Elfaba. Ale spokojnie. Nie jest to banalna historia miłosna. W sumie, ten wątek jest mocno ograniczony. Pokazane jest bardziej, co naprawdę się liczy w drugiej osobie: piękno jego duszy.


Była to pierwsza część tej historii, druga ma się podobno pojawić w listopadzie 2025 roku.

Ale jakie są moje wrażenia po obejrzeniu Wicked? Ogólnie bardzo mi się spodobał ten musical. Na drugą część pójdę na pewno, tym bardziej, że film skończył się w najciekawszym momencie! Nie był to jednak idealny musical. Nie przekonała mnie przede wszystkim gra aktorska Ariany Grande. Oczywiście głos ma nieziemski! Tego nie można jej zarzucić. W granej przez nią postaci jednak mi czegoś brakowało. Obie aktorki próbowały stworzyć postaci wielowymiarowe. I tak jak widziałam przemiany postaci granej przez Cynthie Erivo, tak niezbyt odczuwałam je w postaci Glindy. Ta postać była dla mnie bardziej jednowymiarowa. Ariana Grande miała nadać pewnego komizmu swojej bohaterce, ale mnie tym nie przekonała.


Początek nie jest zbyt szybki. Poznajemy postaci dosyć szczegółowo. Akcja nabiera tempa dopiero pod koniec. Ostatnie sceny trzymają w napięciu. A jeszcze muzyka, która się pojawia na koniec: cudo!


To co mi się jeszcze spodobało: mimo iż był to film udało się uchwycić magię teatru! Momentami miałam wrażenie: tę scenę można byłoby idealnie odegrać na deskach teatru. Świetne połączenie kinematografii ze spektaklem!


Wicked to złożona historia, która pokazuje, że nic nie jest czarno-białe. Opowiada o przyjaźni, miłości i niezwykłej sile. Z całą pewnością warto wybrać się na to do kina! Po wyjściu z seansu wciąż mam w głowie dwie piosenki: Popular i Defying Gravity (słuchając tę piosenkę aż mam ciary na rękach). I przyznam, że nie czytałam wcześniej Wicked: Życie i czasy Złej Czarownicy z Zachodu, ale teraz chętnie nadrobię tę lekturę! Poczekam tylko trochę i zobaczę, czy wydadzą w Polsce wszystkie części, aby mieć jednakowe wydania na regale 😉

Komentarze