W jakich momentach najczęściej zastanawialiście się nad sensem życia? Siedząc na plaży, wsłuchując się w szum fal i patrząc na zachodzące słońce? Wspinając się po górach i zmagając się samymi z sobą? W momentach przytłoczenia przez życie? A może będąc pod wpływem upojenia alkoholowego? O tym ostatnim jest debiutancka książka Uresko duga noc Bartłomieja Szmytkowskiego. Pisząc tę recenzję mam pustkę w głowie. Przeczytałam tę książkę, myśli mi się kotłują, ale gdy mam to przelać “na papier” - nie mogę. Nagle pojawia się nicość. Wszystko jest jakby za mgłą. Kurczę, ale w sumie główny bohater książki też bije się ze swoimi myślami. I co najlepsze: tworzy wiersz i ma problem z zapisaniem i utrwaleniem go. Co prawda z innych powodów niż ja, ale jednak. Ha, ha, udzielił mi się chyba trochę nastrój bohatera. Może o to właśnie chodziło? Wszystko co trzeba wiedzieć o tej książce jest w opisie od wydawcy: On tylko próbuje przetrwać noc. Właśnie opuścił miejsce, w którym chętnie zostałby na dłużej...