Są książki, o których z góry wiemy, że nie są najwyższych lotów. Doceniamy je jednak za wciągającą fabułę i lekki styl. Są naszymi tzw. „guilty pleasure”. Takie książki pomagają nam w szybki sposób oderwać się od rzeczywistości oraz dają poczucie odprężenia. Dla mnie jednymi z takich książek są kryminały Aleksandry Marininy. Nie sięgam po nie zbyt często, a jedynie w momentach, kiedy chcę coś przeczytać, ale nie do końca się angażować. Ostatnio udało mi się przeczytać Sprawiedliwego oprawcę . Sprawiedliwy oprawca to kolejna książka z cyklu o Anastazji Kamieńskie j. Przyznam, że nie czytam książek z tego cyklu po kolei, zgodnie z chronologią wydarzeń. Wybieram książkę, która tematycznie akurat mi odpowiada. I dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze robię, tak „skacząc” po fabule. Z jednej strony nie ma to znaczenia. Każda książka traktuje o innej sprawie, a nasza bohaterka rozwikłuje co i rusz nowe zagadki. Łatwo jest się połapać, co dzieje się w życiu bohaterów – to trochę ...
Gdy chodziłam do szkoły, nie lubiłam czytać lektur szkolnych. Nudziły mnie. Nauczyciele języka polskiego nie zachęcali mnie w żaden sposób do sięgania po te książki. Nie widziałam w nich nic ciekawego. Z czasem zrozumiałam, że nie odczytywałam ich właściwie. Na historii omawialiśmy zupełnie inną, na ogół wcześniejszą epokę niż na języku polskim. Nie miałam więc tła historycznego i nie rozumiałam dobrze opisywanych czasów. Dopiero gdy byłam na studiach, zaczęłam doceniać lektury szkolne. Pamiętam, jak bardzo spodobało mi się Przedwiośnie Stefana Żeromskiego. Co jakiś czas podejmuję nowe próby i sięgam po literaturę klasyczną omawianą w szkole. Ostatnio przeczytałam Folwark zwierzęcy George’a Orwella. Folwark zwierzęcy to jedna z książek, którą niemal każdy zna, a przynajmniej kojarzy. Długo zastanawiałam się, czy warto w ogóle o niej pisać. Uznałam w końcu, że tak, bo ten blog jest takim moim czytelniczym pamiętnikiem. Nie będę jednak pisać o fabule, a jedynie o swoich odczuciach. Gd...