Opowiadania nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem. Czytając je, często nie potrafię w pełni zagłębić się w przedstawione historie. Mam wrażenie, że urywają się zbyt szybko. Zdecydowanie bardziej cenię dłuższe formy, które pozwalają stopniowo wnikać w fabułę i lepiej poznawać bohaterów. Mimo to lubię dawać krótkiej prozie kolejne szanse, licząc, że w końcu mnie zaskoczy i dostarczy emocji, których w niej dotąd brakowało. Z takim nastawieniem sięgnęłam po opowiadania Maggie Shipstead Kowbojskie tango . Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak. Często mówi się, że mistrzem krótkiej formy był Antoni Czechow, jednak nigdy nie potrafiłam docenić jego opowiadań. Zdecydowanie bliższe okazały mi się jego dłuższe utwory, takie jak Dramat na polowaniu czy Wyspa Sachalin . Próbowałam sięgać również po opowiadania innych autorów — zarówno z minionych epok, jak i współczesnych — jednak żadne z nich nie porwało mnie na tyle, by pozostać ze mną na dłużej. Tym większe ...