Przejdź do głównej zawartości

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa.

Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego.


Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoliczności udaje jej się ponownie uruchomić wspomniany program. Nie jest to jednak łatwe zadanie, bowiem:


  1. Aila ma lęk społeczny. Nie umie rozmawiać z ludźmi. Boi się występów publicznych. Jest straszną introwertyczką. Wznowienie programu oznacza proszenie innych o pomoc oraz udzielanie wywiadów. To są jej pięty achillesowe;

  2. Podoba jej się czarujący opiekun smoków - Connor. Nie umie się przy nim zachować racjonalnie. Do tego buja w obłokach, co tylko spowalnia jej pracę nad programem feniksów. Jednak jakimś cudem Connor umawia się z Ailą na randkę. Nie wszystko przebiega jednak tak jakby dziewczyna oczekiwała. Sytuacja z chłopakiem się komplikuje;

  3. Mimo wszelkich oporów Aila musi poprosić o pomoc przy programie swoją rywalkę z czasów studenckich - Lucianę. Dziewczyny są totalnymi przeciwieństwami. Luciana jest błyskotliwa, z powodzeniem prowadzi pokazy gryfów, a do tego jest bardzo popularna. Można powiedzieć, że jest gwiazdą tego zoo;

  4. I najważniejsze: feniksy silimalskie są gatunkiem zagrożonym. Na młode pisklęta czają się kłusownicy. Aila musi zrobić wszystko, aby ratować swoje ptaki.


Przyznam, że nie przypadła mi ta książka do gustu. Męczyłam ją od 27 listopada. Na samą myśl, że mam ją czytać brała mnie śpiączka. Staram się jednak czytać książki do końca, więc się zmusiłam w końcu do niej. Dopiero pod koniec książki fabuła nabiera jakiegoś tempa, dzięki czemu lżej się czytało tę końcówkę.


Nie spodobał mi się styl napisania książki. Jak już wspomniałam: bohaterka ma około trzydziestu lat, a miałam wrażenie jakbym czytała książkę o nastolatce. Nie chodzi mi już tylko o samą bohaterkę, która zachowywała się momentami bardzo dziecinnie i niedojrzale. Jakby wszystko odkrywała po raz pierwszy, albo jakby ktoś ją wrzucił do krainy czarów i czuła się z jednej strony tym faktem przytłoczona, a z drugiej zafascynowana tą krainą. Chodzi mi typowo o styl autorki. Czułam mega zgrzyt, gdy widziałam te banalne dialogi i opisy. Wszystko było takie cukierkowe. Dodatkowo, autorka starała się opisać wszystko tak dokładnie, że wyobraźnia czytelników nie ma jak pracować.


W książce mamy oczywiście również wątek miłosny. Jeden jest z Connorem, o czym już wspomniałam. Przyznam jednak, że z góry wiadomo jak on się zakończy i co się wydarzy. Nasza bohaterka oczywiście jest zaślepiona, ale my jako czytelnicy mamy wszystko podane jak na tacy. Nic co się wydarzy między tą dwójką nie jest zaskoczeniem. Pojawia się jednak druga miłość Aili. Nie zdradzę do kogo, co i jak. To uczucie jest już trochę lepiej przedstawione, ale i tak nie ma ochów i achów. Oba wątki romantyczne to flaki z olejem.


W książce występują magiczne zwierzęta. Jednak i one nie przykuły mojej uwagi. Były idealnie opisane, ale nie można było poczuć do nich sympatii, albo wybrać sobie ulubionego stworzenia. Były trochę przedstawione jak maskotki, które można było kupić w zoo. Autorka nie zrobiła nic, aby te stworzenia czytelnika zaciekawiły. 


Widzę jeden plus tej książki. Jest przepięknie wydana. Bardzo podoba mi się błyszcząca okładka i malowane brzegi. Na pewno przykuje uwagę okładkowych srok 😀


Strażniczka feniksa jest książką, której nie polecam. Brak w niej tempa oraz ciężko sympatyzować z bohaterami. Nawet magiczne stworzenia pozostały w cieniu. Najgorsze jest jednak to, że książka jest bardzo przewidywalna. Nie ma czym zaskoczyć czytelnika. Czytając tę książkę miałam wrażenie jakbym wspinała się po górach, a tego nie lubię.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...