Gdy myślę o mitologii od razu na myśl przychodzą mi mity greckie i rzymskie. W ostatnim czasie coraz częściej widzę retellingi dobrze nam znanych mitów, chociażby “Kirke” Madeline Miller (to chyba najgłośniejszy tytuł w tym temacie). Nie mówi się u nas zbytnio jednak o mitach i podaniach innych narodowości, które są równie barwne i ciekawe. A szkoda. Ostatnio sięgnęłam po Kajkeji Vaishnavi Patel i przepadłam.
Kajkeji jest retellingiem znanego i ważnego w Indiach eposu Ramajana, który opowiada o dziejach Ramy, będącego wcieleniem boga Wisznu (bóstwo wszechobejmujące) oraz o jego bracie Lakszmanie i żonie Sicie, uprowadzonej przez demona Rawenę (rakszasa - demon-ludojad, który polował na zwierzynę, w tym ludzi, po zapadnięciu zmroku). Istotny jest również fakt, że Rama został wygnany na parę lat (na około 10-14 lat) przez swoją macochę Kajkeji. Jej postępowanie można różnie interpretować. I właśnie dlatego Vaishnavi Patel postanowiła w swojej książce oddać jej głos.
W Kajkeji mamy narrację pierwszoosobową. Poznajemy ją już jako małą dziewczynkę, wychowującą się pośród braci. I mimo iż była księżniczką (juwarani) nie miała łatwego dzieciństwa. Od zawsze chciała być samodzielna i niezależna, mieć własne zdanie. Nie było to jednak takie łatwe. Jej głos się nie liczył. Ojciec nie zwracał na nią uwagi, słuchał jedynie swoich synów - nawet, gdy mówili to samo co Kajkeji. Z matką też nie miała łatwo. Była kobietą dosyć oziębłą i oszczędną w okazywaniu uczuć. Na dodatek została wygnana z królestwa, gdy dziewczynka była jeszcze mała i potrzebowała kobiecego wsparcia. Kajkeji była jednak uparta i wiedziała czego pragnie. Wraz z bratem bliźniakiem potajemnie uczyła się sztuki wojennej, co tylko umacniało jej siłę i charakter.
Nastał jednak czas, gdy Kajkeji stała się “dorosła”, w ówczesnym rozumieniu tego słowa. Można ją było w końcu wydać dobrze za mąż. Co istotne była trzecią żoną radży (poprzednie nie mogły dać mu synów). Miała szczęście, bo jej wybranek nie był taki zły i się z nią liczył. Dał jej stanowisko i głos. Swoje możliwości wykorzystała na pomaganiu kobietom. Jak się można domyślić, akcja dzieje się w czasach, gdy kobiety były kurami domowymi i miały być posłuszne mężom.
Jest jedna istotna rzecz, o której jeszcze nie wspomniałam. Kajkeji miała pewien dar. Widziała relacje międzyludzkie. Między ludźmi powstawały różnokolorowe nici. Mogła ona nimi manipulować i przekonywać ich do swojej woli. W zależności od relacji te nici były cieńsze lub grubsze i każdymi z nich inaczej trzeba było się obchodzić. Niemniej, ten dar w większym lub mniejszym stopniu pomógł jej w realizacji celów.
Jak już wiemy z eposu Ramajana, Kajkeji była macochą Ramy. Ale miała też własnego syna. W pewnym momencie wszystkie trzy żony radży powiły synów. Nie będę pisać jak do tego doszło - musicie sięgnąć po książkę ;) W pewnym momencie można powiedzieć, że ta opowieść staje się historią Ramy, co jest ciekawe, bo pozwala nam poznać trochę mitu, do którego nawiązuje autorka. Jak doszło do tego, że matka (Kajkeji traktowała Ramę ja rodzonego syna) doprowadziła do wygnania syna? Tego nie zdradzę, ale powiem, że nie było to łatwa i oczywista decyzja.
Podoba mi się wielowymiarowość tej książki. Postaci są zróżnicowane, nie są takie oczywiste. Czasem spodziewalibyśmy się po nich jakiś konkretnych działań, a robią zupełnie co innego. Niektórzy bohaterowie nas zaskakują, inni pozostają bez zmian. Nie są również nieomylni. Nasza główna bohaterka też popełnia błędy. Patrzy na świat tylko ze swojego punktu widzenia, nie do końca słyszy zdanie innych. Na dodatek jest pełna kontrastów. Z jednej strony mówi się, że była dobrą władczynią, kochającą matką, a z drugiej, że była zdrajczynią i wyrodną matką. Każdy ją widział inaczej i w inny sposób postrzegał jej postępowania. Jest to w moim odczuciu prawdziwa bohaterka z krwi i kości. Stara się działać w dobrej wierze. Upada - podnosi się. Próbuje! Idzie naprzód. Budzi sympatię. Jej zachowania i poczynania nie irytują. Mam wrażenie, że niewiele jest takich bohaterek w fantastyce.
W książce jest sporo odniesień do feminizmu, ale nie jest on uderzający. Wszystkie takie wątki zostały dobrze wprowadzone i mają swoje usprawiedliwienie w treści. Mamy tutaj motyw polityka, wojowniczki i matki. Ten ostatni szczególnie mi się podoba. Pokazuje życie. Bycie rodzicem nie jest łatwe. Dorośli starają się chronić swoje dzieci, zapewnić im wszystko co najlepsze. Ale każdy może popełnić gdzieś błąd. Widzimy tutaj ogromne pokłady miłości. I nawet ten wątek jest tak wielowymiarowy. Mamy tutaj matkę Kajkeji, ją samą oraz pozostałe dwie żony radży. Każda z nich inaczej podchodzi do tematu macierzyństwa.
Oczywiście są w tej książce również odniesienia do religii. Ciekawie było zapoznać się z bóstwami hinduizmu. Wątek ten też jest przedstawiony w kontraście. Pod tym kątem w opozycji do siebie staje matka i syn (Kajkeji i Rama).
Bardzo mi się spodobała ta książka. Delektowałam się każdym jej słowem. Z jednej strony była bardzo spokojna, ale z drugiej tyle się w niej działo… Wciąż mam w głowie tę książkę i różne przemyślenia. Z czystym sercem Wam ją polecam.

Komentarze
Prześlij komentarz