Czy macie jakieś gatunki książek, po które sięgacie w okresie przedświątecznym? Ja na ogół czytam to na co mam w danym momencie ochotę; nie mam sprecyzowanej tematyki. W ubiegłym roku po raz pierwszy sięgnęłam po książki nawiązujące do świąt: Życz mi szczęścia Ludki Skrzydlewskiej oraz Każdej zimy tęskniłem Natalii Fromuth. Był chyba jeszcze jeden tytuł, ale przyznam, że nawet nie pamiętam jaki, mam tylko lekkie przebłyski dotyczące treści. W tym roku postanowiłam dać tej tematyce drugą szansę. W związku z tym udałam się do biblioteki i wypożyczyłam Nie tylko na święta Natalii Cox.
Naszą główną bohaterką jest Charlie. Mieszka w Londynie i nie lubi świąt oraz psów. Tuż przed Bożym Narodzeniem u sąsiadki doszło do wybuchu gazu. Nasza bohaterka trafiła do szpitala z niewielkimi urazami. W związku z tym, że nie mogła wrócić do swojego lokum, jej kuzynka Jez zaoferowała swoją pomoc. Jak na ironię losu, Jez nie dość, że mieszka na wsi, to jeszcze prowadzi schronisko / hotel dla psów. Ale jakby tego było mało, nagle okazuje się, że kuzynka musi wyjechać na parę dni i Charlie będzie zmuszona zająć się wszystkim sama! Ale nie byłaby to powieść świąteczna bez wątku miłosnego! Na drodze naszej bohaterki pojawia się dwóch przystojnych mężczyzn: Hugo, właściciel doga niemieckiego oraz Cal - miejscowy weterynarz. Do którego z nich serduszko Charlie mocniej zabije dowiecie się czytając tę powieść 🙂
Ogólnie jest to w jakiś sposób cukierkowa książka romantyczna. Co prawda autorka dała pewien dramatyczny wątek, ale nie był jakoś powalający.
Nie spodziewałam się po tym tytule czegoś ambitnego. Zakładałam, że to będzie książka na rozluźnienie, niczym filmy świąteczne na Netflix. Mimo wszystko nie zwaliła mnie z nóg. Nie bawiłam się przy niej dobrze, nie śmiałam się, nie ciekawiło mnie jak losy bohaterów się potoczą. Jest to jedna z tych książek, które szybko zapomnę.

Komentarze
Prześlij komentarz