Chyba każdy z nas zna losy Alicji z Krainy Czarów. Ale czy zastanawialiście co by było, gdyby bohaterowie tej magicznej krainy znaleźli się w naszym świecie? Mroczną perspektywę takiej rzeczywistości przedstawiła nam Christina Henry w horrorze Alicja.
Wykreowane przez autorkę miasto podzielone jest na dwie strefy: Stare i Nowe Miasto. Zacznijmy od tego drugiego: żyją tu ludzie tak zwani uprzywilejowani, z wyższych sfer. Inaczej sytuacja wygląda w Starym Mieście. Ta dzielnica jest bardziej mroczna i tajemnicza. Nie można czuć się tam w pełni bezpiecznym. Na każdym bowiem rogu grasują bandyci.
Naszą główną bohaterkę, złotowłosą Alicję poznajemy w momencie, gdy przebywa właśnie w tej gorszej części miasta. W Starym Mieście bowiem, za murami, znajduje się szpital, a prościej mówiąc: zakład psychiatryczny. Alicja trafiła tam po traumatycznych wydarzeniach, które miały miejsce podczas herbatki u Królika. Po powrocie do domu, to co opowiadała wydawało się tak absurdalne, że rodzina postanowiła ją leczyć. Nasza bohaterka nie pamięta dokładnie wszystkich wydarzeń, ma jedynie pewne przebłyski.
W pokoju obok pacjentem jest Topornik. Alicja ma możliwość rozmowy z nim przez mysią dziurkę. Zaprzyjaźnią się.
Pewnej nocy w szpitalu wybucha pożar. Alicja i Topornik wykorzystują sytuację i uciekają w głąb Starego Miasta. W ich przypadku jest to bezpieczniejsze miejsce niż znalezienie się w Nowym Mieście, gdzie mogliby zostać szybciej rozpoznani i z powrotem przewiezieni do zakładu psychiatrycznego. Oprócz nich na wolność wydostaje się coś jeszcze, pewien potwór. Jak można się domyślić, prędzej czy później, będą musieli stoczyć z nim walkę.
Nim jednak do tej bitwy nastąpi na Alicję i Topornika czeka wiele przygód, czasem nawet i krwawych jatek w Starym Mieście. Nie zabraknie tu spotkań z Cheshire, Morsem i Królikiem (nie zdradzę, czy nawiązanie jest do Marcowego Zająca, czy Białego Królika; nic tu nie jest oczywiste). Każde nowe wydarzenie pozwala Alicji na odkrycie swojego drugiego “ja”. Okazuje się, że dziewczyna nieświadoma jest magii jaką włada. Poznaje ją powoli i próbuje przyjąć do wiadomości, że jest kimś wyjątkowym. Ponadto coraz więcej sobie przypomina z herbatki u Królika. Będzie musiała się zmierzyć z demonami przeszłości.
W książce poznajemy również trochę głębiej historię Topornika. Jego główną bronią jest siekiera. Można domyśleć się czemu trafił do zakładu psychiatrycznego: zabił bardzo wiele osób. Jednak jego historia jest głębsza. Okazuje się, że kiedyś miał dom i rodzinę. I wszystko to stracił. Przy życiu pozostała jedynie jego córka, którą uprowadzono. On sam, niczym Alicja, włada pewnym rodzajem magii i nie pamięta wszystkiego. Pomału jednak wspomnienia wracają. Myśli o zemście i odzyskaniu córki. Czy Topornik odzyska swoje dziecko i jak dalej potoczą się losy naszych bohaterów, tego dowiemy się z drugiej części: Czerwonej Królowej.
Spodobał mi się pomysł na tę książkę. Takiego retellingu się nie spodziewałam. Świat w nim przedstawiony jest bardzo mroczny. Pokazano, że zło nie śpi, że czyha gdzieś za rogiem. Autorka pokazała dużo brutalności. Jest tu sporo krwi, przemocy, a nawet kanibalizmu. Prawdziwy horror.
Przy okazji autorka dzieląc miasto na dwie dzielnice pokazała jaka jest nierówność społeczna. Jak polityka manipuluje ludźmi. Bogaci i wywodzący są z lepszych rodzin są chronieni, mają dostatnie życie. Jednak ci z nizin społecznych muszą na to wszystko pracować. Nic im się nie należy. Nie doznają żadnych dobrodziejstw.
Niestety główna bohaterka nie przypadła mi do gustu. Jej wypowiedzi były tak słabe… Gdyby nie to, że podano wiek postaci, myślałabym, że jest ona nastolatką. Jedna z postaci powiedziała raz do Alicji: “Użyj rozumu (...)” i od razu pojawiła mi się myśl: tego jej zdecydowanie brakuje. Ogólnie bardzo mnie irytowała. Była taka głupiutka. Popsuła mi cały odbiór książki.
Ogólnie dialogi były bardzo słabe. Mamy tutaj z jednej strony książkę dla dorosłych, a z drugiej, wypowiedzi w tonie nastolatków. Fabuła i dialogi ze sobą nie współgrały. Powstał mocny zgrzyt. Co prawda czytałam, że jest to podobno książka skierowana do nastolatków, ale ja osobiście bym ją oznaczyła 18+ przez poruszane wątki.
I to zakończenie… trochę jak w filmie: dobro pokonuje zło i nagle mamy niemalże bajeczne uniesienie radości. Tutaj akurat przydałoby się coś twardego: okej, wygrali jedną bitwę, ale przed nimi jeszcze jedna ciężka misja.
Ale zakończę miłym akcentem. Czemu w ogóle sięgnęłam po Alicję? Na jednych z targów książki zobaczyłam ją na stoisku Wydawnictwa Vesper i tak bardzo mi się spodobała okładka, że uznałam, że muszę ją przeczytać. Sama jakość wykonania książki jest rewelacyjna. I te ilustracje! Uwielbiam książki tego wydawnictwa, tak pięknie wyglądają na półce. Przyznam, że trochę mam od nich tytułów na regale, ale to jest pierwszy po który sięgnęłam. Pozostałe głównie kupiłam mężowi, ale mam już parę książek, po które sięgnę i ja.

Komentarze
Prześlij komentarz