Zewsząd otaczają nas informacje odnośnie Rosji i Ukrainy. A co wiemy o Białorusi? Ten kraj kojarzy nam się głównie z ziemniakami i memami z wizerunkiem ich głowy państwa - Aleksandra Łukaszenki. Pan Marcin Strzyżewski w swoim reportażu Białoruś. Kartoflana dyktatura podjął próbę przedstawienia nam życia u naszego sąsiada.
Przyznam, że o Białorusi wiem bardzo niewiele. Jedyne co “zwiedziłam” w tym kraju to lotnisko w Mińsku. Z wielkim zapałem więc sięgnęłam po reportaż pana Marcina (książkę otrzymałam od Wydawnictwa Szczeliny w ramach współpracy barterowej).
Od 2022 roku pan Marcin jest zaangażowany w pomoc Pułku imienia Kastusia Kalinowskiego. Był to jeden z czynników, który skłonił autora do zagłębienia się w temat Białorusi i przedstawienia nam go na łamach swojej książki. Jaki jest cel tej książki? Odpowiedzi na to pytanie udziela nam sam autor:
Chciałbym pokazać polskiemu czytelnikowi historię naszego sąsiada, który nam zagraża, ale jednocześnie jest gotowy stać się normalnym europejskim państwem. Wyjaśnić, jak do tego doszło i pokazać, że nie musi tak być.
W tym reportażu nie brak i emocji i liczb. Oba aspekty istotne. Bo co do nas przemawia? Do jednych statystyki i wykresy. Są osoby, które lubią analizę i konkretne dane. Ale są osoby, które tego nie rozumieją, dla nich to suche fakty. Dla nich ważna jest ta strefa emocjonalna. Każdy punkt widzenia jest ważny i każdy pozwala nam inaczej spojrzeć na problem, dostrzec w nim coś innego. Ciekawym więc zabiegiem było połączenie tych dwóch aspektów.
Zacznę od tego drugiego aspektu - liczb. Autor bardzo rzetelnie podszedł do danych. Spróbował je przedstawić obrazowo i w miarę obiektywnie (na tyle na ile pozwalały mu na to pozyskane informacje. Jak można się domyśleć bardzo wiele statystyk w Białorusi jest sfałszowanych, co też autor podkreśla). Ciekawe były informacje odnośnie ziemniaków, z których przecież ten kraj słynie. Przytoczę pewien fragment:
Różnice między Polską i Białorusią są na tym polu niewielkie, ale pokazuje to, że nawet w swojej “specjalizacji” Białoruś nie wygląda nadzwyczajnie. Dane za 2022 rok pokazują, że Białoruś osiągnęła 22,24 ton z hektara, Polska prawie 31 ton, Francja ponad 38, a USA ponad 49.
Takich danych jest więcej. Nie ważne z czego Białoruś jest dumna, w rzeczywistości wszystko to wygląda blado. Ma działać propaganda. Ludzie mają wierzyć i ufać swemu przywódcy. Czy czegoś to Wam nie przypomina?
W książce sporo miejsca poświęcone jest Aleksandrowi Łukaszence. Muszę przyznać, że jest on prezydentem przez całe moje życie i innych polityków Białoruskich specjalnie nie kojarzę. Autor pokazał w jaki sposób Łukaszenka doszedł do władzy i dlaczego jest niezastąpiony. Czy obywatelom się jego władza podoba? Oczywiście, że nie. Świadczą o tym liczne protesty organizowane w Białorusi. My o nich nie słyszymy. Wydarzenia te nie są u nas na pierwszych stronach gazet. Wiadomości o tym nie trąbią, więc mamy wrażenie, że Białorusini są bierni. Rzeczywistość jednak wygląda inaczej. Ich protesty są liczne. A władza wobec obywateli jest brutalna. Wiele osób zostaje aresztowanych. Inni dostają silnych obrażeń. Tego wszystkiego dowiecie się z tej książki jak również od Białorusinów mieszkających obecnie w Polsce.
Ponadto często ma się wrażenie, że Aleksander Łukaszenka przyjaźni się z Władimirem Putinem. Byłam zdziwiona, gdy przeczytałam informacje, które temu zaprzeczają. Można powiedzieć, że tam jest tylko “biznes”. Nie będę jednak spoilerować szczegółów.
Niemało miejsca poświęcono również służbie zdrowia. Pamiętacie co się działo podczas pandemii koronawirusa? Wszyscy byliśmy odizolowani. Musieliśmy się zmierzyć z nową rzeczywistością. A czy wiecie co w tym czasie działo się w Białorusi? Pamiętam jak się dużo mówiło o Łukaszence grającym w hokeja. Miał on swoje sposoby na “walkę” z pandemią. Do tej pory Białorusini nie wiedzą ile osób umarło z powodu koronawirusa. W ogóle czytając ten reportaż zastanawiałam się w jaki sposób ludzie się leczą w Białorusi? Lekarzy brak. Środków do leczenia brak.
Jest jeszcze jeden wątek, który bardzo mnie zaciekawił i będę musiała się w niego mocniej zagłębić - Kuropaty. Miejsce, w którym podczas drugiej wojny światowej doszło do masowych zabójstw.
Samą książkę mi się dobrze czytało. Podoba mi się styl autora. Pisze luźno i bardzo obrazowo. Ponadto książka przybliżyła mi lepiej sytuację naszego wschodniego sąsiada. Dowiedziałam się wielu ciekawych rzeczy. Niektóre będę chciała zgłębić. Niektóre otworzyły mi trochę szerzej oczy na pewne aspekty.
Nie jest to jednak reportaż idealny. Najbardziej mi przeszkadzało to, że był on nacechowany emocjami samego autora. Lubię kiedy w reportażach są emocje, ale rozmówców. W moim odczuciu autor powinien starać się nam jak najobiektywniej przedstawiać różne sytuacje, a żebyśmy w to wierzyli, nie powinniśmy wyczuwać emocji autora. W moim odczuciu to przekreśla obiektywizm.
Ponadto momentami odczuwałam chaos w tej książce. Autor miał dużo do powiedzenia, ale zabrakło w tym poukładania. Dużo było jakiś przeskoków i długich dygresji. Niektóre rozdziały można było połączyć w jeden. Niektóre fragmenty przenieść w inne miejsce...
Przyznam, że ciężko mi jednoznacznie tę książkę ocenić. Bardzo dobrze czytało mi się książkę pana Marcina Strzyżewskiego Rosja. Mocarstwo absurdu i nonsenu. Ten reportaż polecam z czystym sercem. Białoruś. Kartoflana dyktatura nie jest idealny, ale może wzbudzić chęć poznania naszego sąsiada. Pan Marcin prowadzi również kanał na YT, na którym przybliża sytuację na wschodzie - Marcin Strzyżewski


Komentarze
Prześlij komentarz