Czy zastanawialiście się kiedyś co by było gdyby przeszłość znów zapukała do Waszych drzwi? Wpuścilibyście ją do środka? O takim powrocie do wydarzeń sprzed wielu lat jest spektakl „Niepamięć”.
Akcja głównie toczy się w jednej z ekskluzywnych restauracji. Małżeństwo Agata i Marcin (gwiazda filmowa) mają wynajętą osobne pomieszczenie, taka sala VIP. Z ich rozmowy dowiadujemy się, że mają się tam spotkać z byłą żoną Marcina – Agnieszką i jej nowym partnerem – Kamilem. Marcin nie kontaktował się z byłą żoną od 12 lat. Agata wypytuje go o wspomnienia, mężczyzna jednak niewiele pamięta, ma tylko jakieś przebłyski pewnych wydarzeń. W końcu na spotkaniu zjawia się Agnieszka z Kamilem. Jak można się domyśleć – rozmowa na początku się nie klei. Są jakieś śmieszki, heheszki, czasem niezręczna cisza, ale wyczuwa się, że coś wisi w powietrzu. Dodam, że co jakiś czas kręci się wokół nich kelner, który wszystko słyszy, a na dodatek jest podejrzenie, że może w pomieszczeniu może być zainstalowany podsłuch, w końcu takie rzeczy się dzieją w luksusowych salach. I nagle spada bomba! Agnieszka oskarża byłego męża o przemoc podczas ich ostatniego wspólnego wyjazdu…
I tutaj zaczyna się moment, który jest mi ciężko opisać. To jest prawdziwa gra na emocjach widzów. I jest to tak dobrze zagrane! Zero przerysowania. Siedziałam wbita w fotel. Tutaj wszystko miało znaczenie: słowa, artykulacja, głośność wypowiadanych zdań, ale i gesty, ruchy. I nagle gasną światła. Okazuje się, że to koniec spektaklu. Siedzę osłupiała: ale jak to? Gdzie jest odpowiedź? My do końca nie wiemy, czy Marcin skrzywdził w przeszłości Agnieszkę, czy nie. Zakończenie jest otwarte. Wszystko zależy od tego jak się zinterpretowało cały spektakl, komu się uwierzyło. Zaniemówiłam. Po spektaklu nie wiedziałam co powiedzieć. Emocje we mnie długo siedziały. To było naprawdę WOW!
Nie mogę nie wspomnieć o scenografii. To był czysty minimalizm. Biała kanapa na czarnym piasku (a przynajmniej coś w stylu piasku). Aktorzy ubrani na biało. I z wypowiedzi wiemy, że nasi bohaterowie pili czerwone wino, ale my jako widzowie widzieliśmy, że wlewana jest woda. Więc nawet pod kątem dodatków zachowano tę czystość. I wiecie co? Nie było nic więcej tam potrzebne, żadnych stolików, kwiatków itd… To by tylko zaburzyło obraz.
A ta gra aktorska! Klasa i jaki kunszt! Tak oddali wszystkie emocje, że należą im się ogromne brawa! Przyznam, że nie mogłam oderwać wzroku od Agnieszki Więdłochy. Zawsze chciałam zobaczyć ją na deskach teatru, wcześniej nie miałam okazji i w końcu udało mi się to marzenie spełnić. Nie zawiodłam się. Ale zaskoczyła mnie też Magdalena Kumorek. Kojarzyłam ją jedynie z serialu „Przepis na życie”. Jej postać była ge-nial-na! Nie zapominajmy również o panach grających w spektaklu: Rafale Królikowskim, Marcinie Korczu i Krystianie Pesta. Aż brak mi słów. Każdy z nich tak wiarygodnie i fantastycznie odegrał swoją rolę. Każdy z nich miał zupełnie inną postać, mocno do siebie kontrastowały, a jednocześnie się uzupełniały.
Przytoczę fragment opisu spektaklu, widniejący na stronie teatru i na ulotkach, który jeszcze bardziej może Was zachęcić do udania się na spektakl „Niepamięć”:
„Czy da się ROZLICZYĆ PRZESZŁOŚĆ?
Zapamiętywanie, to cała masa licznych działań, które świadomie lub nieświadomie uruchamiamy. Czasem przywołując coś z pamięci mylimy fakty z naszymi fantazjami lub reinterpretujemy wydarzenia w celu ochrony naszych emocji. Czasem wypieramy informacje, których nie chcemy pamiętać, bo są dla nas bolesne.
Niewinne wspomnienia i refleksje nad dawnym życiem otworzą niezabliźnione rany, które bolą po wielu latach – nawet jeśli nie do końca wiemy, czy wspomnienia te są prawdziwe. Przeszłość powróci z tak mocnym akcentem, że dotychczasowe życie naszych bohaterów okaże się kruchą i łatwą do zniszczenia konstrukcją. A emocji, podczas całego przedstawienia na pewno nie zabraknie”.
Muszę przyznać, że jest to jeden z najlepszych spektakli na jakich byłam w swoim życiu. Jeśli szukacie spektaklu, który nie tylko bawi, ale również przekazuje więcej emocji to „Niepamięć” jest właśnie dla Was. Pierwszy raz byłam na tragikomedii i byłam pod wrażeniem. Zdecydowanie warto udać się na ten spektakl. Polecam go z czystym sercem. Obejrzałam go parę dni temu, a nadal gdzieś we mnie siedzi.

Komentarze
Prześlij komentarz