Czy zastanawialiście się jak będzie wyglądać świat w przyszłości? Czy czeka nas wizja świata przedstawiona w bajce “Jetsonowie”, czy może wykreowana przez Neala Shustermana w Kosiarzach?
Świat bez głodu, bez chorób, bez wojen i biedy. Ludzkość pokonała nawet śmierć. O zakończeniu czyjegoś życia mogą zadecydować jedynie kosiarze. To oni kontrolują wielkość populacji. (Opis od Wydawcy)
Głównymi bohaterami są Citra i Rowan. Dwoje nastolatków, którzy się nie znali wcześniej i wywodzili się z zupełnie różnych domów.
Citra. Dziewczyna pełna życia i temperamentu. Na brak znajomych również nie narzekała. Wywodziła się z domu pełnego miłości, miała kochających rodziców i małego braciszka, o którego się troszczyła. Pewnego dnia do ich drzwi zapukał kosiarz. Oznaczać to mogło tylko jedno: ktoś z ich rodziny umrze. Jednak to nie było zwykłe spotkanie. Kosiarz Faraday, bo tak się nazywał, poprosił wpierw gospodarzy o ciepły posiłek, bo jak twierdził, poczuł przyjemny zapach. Zasiedli wszyscy razem do stołu. W powietrzu jednak czuć było ciężar. To było jak wyczekiwanie na tortury, których Citra nie mogła znieść. Zadawała kosiarzowi śmiałe pytania, nie zważając na to jakie konsekwencje może ponieść. W końcu kosiarz wyjawił, że przyszedł po ich sąsiadkę, ale jej nie zastał w domu. Na końcu zwrócił się do Citry:
- (...) Byłby z ciebie dobry kosiarz.
- Nigdy bym nie chciała nim być.
- Spełniasz więc pierwszy z wymogów - odparł.
Inaczej sprawa się miała z Rowanem. Miał jednego przyjaciela. W jego domu panował istny chaos. Mieszkało w nim mnóstwo krewnych, cioć, babć, rodzeństwa. Nikt go nie zauważał. Pewnego dnia w jego szkole zjawił się kosiarz Faraday. Mężczyzna poprosił Rowana, aby zaprowadził go do gabinetu dyrektora. Okazało się, że kosiarz przyszedł po szkolną gwiazdę futbolu. Rowan postanowił zostać przy koledze aż do końca “egzekucji”, mimo iż się za dobrze nie znali.
- Stanąłeś w obronie chłopaka, którego ledwie znałeś. Pocieszyłeś go w chwili śmierci, zniosłeś też ból wywołany wstrząsem. Stałeś się świadkiem, choć nikt cię o to nie prosił (...) Ostrzegam, że poza mną nikt nie doceni twojego dzisiejszego czynu - powiedział. - Pamiętaj jednak, że dobrymi intencjami wybrukowanych jest wiele dróg. Nie wszystkie z nich prowadzą do piekła.
I tak oto Citra i Rowan zostali wytypowani na uczniów kosiarza. Mieli rozpocząć szkolenie, aby stać się godnymi pełnienia tej profesji. Oboje przeprowadzili się do domu kosiarza Faradaya, a ich rodziny otrzymały immunitet, co oznaczało, że żaden kosiarz nie mógł ich zabić przez najbliższe dwanaście miesięcy. Kosiarze przestrzegali dziesięciu przykazań, które odnosiły się do ich profesji i sposobu życia. Citra i Rowan mieli jeden zakaz: nie mogli się w sobie zakochać. Nie widzieli w tym jednak żadnego problemu. Przynajmniej tak było na początku.
Był za to inny problem. Tylko jedno z nich mogło zostać kosiarzem. Początkowo przegrany miał wrócić do domu i wieść dalsze życie. Z czasem jednak sprawy się pokomplikowały i zasady gry się zmieniły: wygrany dokonuje zbioru przegranego. Jak poradzą sobie Citra i Rowan? Które z nich wygra? Tego dowiecie się czytając tę książkę.
Spodobało mi się wykreowanie postaci w tej książce. Nie są one jednowymiarowe. Autor dał im duszę. Nasi główni bohaterowie nie są idealni. Każde z nich ma swoje wady. Pokazano również jak szkolenie ich zmienia. Jak dorośleją i jak kształci się ich charakter. Nawet przedstawieni kosiarze nie są czarno-biali. Pozwalają sobie czasem na różne odstępstwa od norm. Z wiekiem również się zmieniają. Niektórym z nim zależy na innych.
Jest to książka o moralności i sumieniu. Mimo iż zadaniem kosiarzy jest zabieranie życia to powinni kierować się jakimiś zasadami. Nawet sposób uśmiercania jest istotny. Jako, że ludzie nie umierają, to kosiarze dbają o to, aby liczba populacji się zgadzała. Nie dość, że mają limity na zabijanie, to jeszcze prowadzą statystykę ile ludzi z danej grupy społecznej uśmiercili. Citra i Rowan również stają przed trudnymi wyborami. Muszą decydować co jest dobre, a co złe i walczyć z pokusami świata.
Zaraz, zaraz…Jak to nie umierają? A no właśnie nie. Nawet jeśli spadną z 13 piętra, albo wpadną pod pociąg - przeżywają wypadek. Początkowo oczywiście umierają, ale jest specjalne miejsce, w którym przywracają ich do życia. Nie można jednak umierać wciąż bezpłatnie, w pewnym momencie są wystawiane rachunki za ożywienie. “A co ze starością?” zapytacie. Otóż jeśli ktoś nie chce to nie musi się starzeć. Można się odmłodzić o ile lat się chce. To dopiero medycyna estetyczna…
Jest to jednak również książka o polityce. Ciekawe było wykorzystanie motywu “ojcowie i dzieci”, a więc walka nowego ze starym. Grupa kosiarzy przeciwstawiała się zasadom obowiązującym wśród ich społeczności. Uważali, że są przestarzałe i powinno się iść z duchem czasu. Nie zawsze jednak nowe oznacza lepsze. Dodatkowo światem rządzi Thunderhead. Jednak nie może on się wtrącać w sprawy Kosodomu, a więc i kosiarzy. Jednak jak się dowiadujemy poczynania kosiarzy mają wpływ również na Thunderhead. Ten wątek jednak pewnie będzie mocniej rozwinięty w drugiej części książki.
Kurczę, jest jedna rzecz, o której bym chciała powiedzieć, ale nie mogę, bo to byłby spoiler. Ale spróbuję jakoś to wyrazić inaczej. Gdy zda się egzamin na kosiarza każdy uczestnik wybiera sobie nowe imię, jest to ktoś z dawnego świata (dla nas współczesnego, bądź historycznego), np. Maria Skłodowska-Curie. I Citra bądź Rowan (zwycięzca) wybrało sobie imię osoby, której nigdy bym się nie spodziewała, a bardzo pozytywnie się zaskoczyłam. Wybrano sobie imię osoby z Carskiej Rosji, ciekawie uargumentowano ten wybór. A ucieszyłam się, ponieważ czytałam ciekawą książkę o tej rodzinie i mam w planach kolejne.
Muszę przyznać, że jest to świetna książka. Bardzo dobrze i szybko mi się ją czytało. Nie spodziewałam się nawet, że wzbudzi we mnie aż taki zachwyt. Już nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejne tomy.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz