Wakacje są tuż, tuż. Coraz chętniej zaczynamy więc czytać książki, które wprawią nas w odpowiedni nastrój. W związku z tym sięgnęłam po książkę Palermo. Epicka historia miasta autorstwa małżeństwa Andrew i Suzanne Edwards.
Zauważyłam, że w tym roku jest trend na reportaże związane z Włochami. Niedawno ukazała się książka Włochy prawdziwe. Podróż śladami mafii, migracji i kryzysów Mateusza Mazzini (jestem w trakcie lektury) i na Instagramie mignęło mi parę tytułów o tej tematyce. Włochy kojarzą się głównie z przepyszną kuchnią, pięknymi zabytkami i słonecznym klimatem. Jednak nie jest tam aż tak kolorowo. Z wielką przyjemnością sięgnęłam więc po książkę Palermo. Epicka historia miasta (książkę otrzymałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak).
Niestety, nie jestem w stanie zbyt wiele o tej książce napisać. Mimo iż jestem świeżo po jej przeczytaniu, nic z niej nie pamiętam. Wiem, że wydaje się to dziwne, ale tak jest. Niestety, przy niektórych książkach mój mózg się jakby wyłącza, nie przetwarza informacji. Męczyłam się czytając tę książkę już od pierwszych stron.
Ta książka skojarzyła mi się trochę z sitcomem. Akcja dzieje się głównie w jednym miejscu, tylko bohaterowie się zmieniają. Poprzez historie ludzi próbowano pokazać historię nie tylko miasta Palermo, czy też Sycylii jako takiej, ale również hotelu: Grand hotel es Des Palmes. Autorzy poruszają tematy związane ze sztuką: odnoszą się do m.in. Wagnera, czy też do kręcenia Ojca chrzestnego. Skoro jesteśmy już przy tym filmie: na Sycylii nie brak mafii, do czego również nawiązano w niniejszym reportażu.
W książce wspomniano, że do Palermo udała się chociażby caryca Aleksandra (żona Mikołaja I). Gdy zobaczyłam tę wzmiankę pomyślałam: o, ciekawy wątek się pojawia. Jednak poświęcono tej wizycie jakiś jeden akapit. I na tym się skończył temat, który mógłby mnie zaciekawić.
W książce przedstawiono wiele nazwisk, miejsc, wydarzeń. Po prostu ogrom informacji. Lubię historię i chętnie sięgam po tego typu książki, ale forma tej lektury mnie nie przekonała. Czasami miałam wrażenie, że autorzy skaczą od tematu do tematu. Brak było jakiegoś uporządkowania. Może stworzenie podrozdziałów by pomogło? Przyznam, że jest to chyba pierwszy reportaż, którzy przeczytałam i w którym nie znaczyłam żadnych ciekawostek.
Na plus tej książki powiem, że jest bardzo ładnie i porządnie wydana. Okładka przykuwa wzrok. Bije od niej ciepło i czuć te wakacyjne klimaty. Jakość papieru również jest bardzo dobra. Na końcu książki umieszczono kolorowe zdjęcia, co sobie bardzo cenię.
Książka Palermo. Epicka historia miasta może się spodobać osobom, które nie lubią klasycznych reportaży, czy też książek historycznych. Do mojego gustu niestety nie trafiła.

Komentarze
Prześlij komentarz