Przejdź do głównej zawartości

Słowo o wyprawie Igora

 Czy warto robić rereadingi książek? Nie ma na to jednoznacznej odpowiedzi. Wszystko zależy od książki i od tego jak ona  się “zestarzała”. Mam książki, których nigdy ponownie nie przeczytam, np. Zmierzch Stephenie Meyer i Szeptem Becci Fitzpatrick. Podobały mi się, gdy byłam nastolatką, ale teraz pewnie nie przypadły by mi do gustu, bo takiej literatury już nie czytam i zwracam uwagę na inne rzeczy. Chcę pozostawić w swojej głowie miłe wspomnienia, które towarzyszyły mi podczas ich czytania. Postanowiłam jednak ponownie przeczytać książkę z pierwszego roku studiów - Słowo o wyprawie Igora.


Pamiętam przerażenie po pierwszych ćwiczeniach z historii literatury. W ramach pracy domowej mieliśmy przeczytać naszą pierwszą lekturę i było nią Słowo…. Dostaliśmy wydrukowany tekst, uwaga, w staroruskim. Możecie się domyśleć ile z tego tekstu zrozumieliśmy. A co ważniejsze, my jeszcze nie znaliśmy dawnej pisowni, starego alfabetu nauczyliśmy się rok później. I jacy my byliśmy sumienni: staraliśmy się przeczytać ten tekst, robiliśmy swoje notatki i nikt z nas nie pomyślał, że utwór został przełożony na polski. Porządni studenci! Oczywiście nasza wykładowczyni wiedziała, że nie podołamy w 100%, chodziło o próby. Pamiętam jak analizowaliśmy ten utwór wspólnie na zajęciach, jak otrzymaliśmy zarys historyczny tego utworu i okresu historycznego. Ćwiczenia były tak dobrze poprowadzone, że do końca studiów każdy z nas pamiętam podstawowe daty i analizę utworu. Szkoda, że ta wiedza teraz uciekła.


Spróbowałam ponownie zmierzyć się z tym dziełem, ale tym razem po polsku i w przekładzie Juliana Tuwima. Jest to najlepsze tłumaczenie na dzień dzisiejszy. Po inne radzę nie sięgać. Dodatkowo w książce znajdziecie wstęp i wyjaśnienia Mariana Jakóbca, historyka literatur Słowian. Uczyłam się z jego podręcznika; swoją drogą polecam go, jest to źródło wielu ciekawych informacji o literaturze rosyjskiej.


Wracając do samego Słowa… . Nie jest to prosta lektura, warto ją przeczytać parokrotnie, aby przyswoić tekst. Ta historia nigdy mi się nie podobała. Jest chaotyczna i jest w niej dużo dygresji. Z jednej strony te dygresje są ciekawe, bo rozszerzają historie innych władców, ale bez nich ta opowieść byłaby jeszcze krótsza, niemalże nic by z niej nie pozostało. Bardziej ciekawi mnie raczej kontekst historyczny tego dzieła niż ono samo. Jeśli interesujecie się mitologią, to nie brakuje tu odniesień do Strzyboga (staroruskie bóstwo wiatrów) czy Dadźboga (boga słońca bądź bóstwo Rusi).


Z czystej ciekawości na pewno warto sięgnąć po ten utwór. Nie jest to jednak porywająca historia, ale jej kontekst historyczny może zaciekawić.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...