Przejdź do głównej zawartości

Żniwo

Rewolucja. Czy zawsze jest potrzebna i czy może wyniknąć z niej coś dobrego? Temat ten porusza Neal Shusterman w trzecim tomie Kosiarzy - Żniwie.

Wyspa Niezłomnego Serca zatonęła. Citra i Rowan zniknęli. Bezwzględny kosiarz Goddard rozpętuje masakry, łamie wszystkie przykazania kosiarzy i sięga po władzę absolutną.

Thunderhead milczy, a pogłosy Wielkiego Rezonansu ciągle wstrząsają Kosodomem.

Czy przetrwał ktoś, kto stanie do walki. Ktoś, kto będzie wystarczająco idealistyczny i… naiwny.

Czy w świecie, który miał być najlepszym ze światów, ludzkość zostanie unicestwiona przez system, który sama stworzyła? (Opis od Wydawcy).


Końcówka drugiego tomu Thunderhead wbiła mnie w fotel. Takiego obrotu spraw się nie spodziewałam. Citra i Rowan zatoneli na Wyspie Niezłomnego Serca. Kosiarz Curie poświęciła się, aby tych dwoje przeżyło. Umieściła ich w specjalnym miejscu, aby kiedyś ktoś mógł ich wyłowić. To było tak wzruszające! Bardzo byłam ciekawa w jaki sposób Citra i Rowan zostaną odnalezieni i jaki los ich spotka. I muszę przyznać: mocno się zawiodłam. Spodziewałam się jakiś fajerwerków, a powiało nudą.

Po zatonięciu wyspy wiele osób, w tym kosiarzy, chciało udać się na miejsce, gdzie ongiś była Wyspa Niezłomnego Serca. Jako że tylko Goddard wiedział co się tam tak naprawdę stało robił wszystko, aby nikt tam nie mógł się udać. Uznał, że to powinno być miejsce kultu i powinno się je czcić a nie eksploatować. Jednak zakazany owoc smakuje najlepiej. Któż by się bowiem oparł pokusie wydobycia skarbów wyspy? Jednej z takich grup eksploracyjnych udało się wydobyć skarbiec Niezłomnego a wraz z nim Citrę i Rowana. Ogólnie nie było w tym nic emocjonującego. Jak można się domyśleć nie dane było tej dwójce być razem, ale nie będę zdradzać czemu.

Citra w tej części jeszcze bardziej jest podobna do Katniss Everdee z Igrzysk śmierci. Ma się stać głosem innych i przemawiać do ludzi.

Jak wspomina Wydawca: Thunderhead umilkł. Wszyscy stali się bezmanierowcami. Jedynie Greyson może z nim rozmawiać. Jako że dołączył do tonistów, osób wierzących i stanowiących odłam społeczeństwa, stał się Zgiełkiem. Był łącznikiem ludzi z Thunderheadem. Czy Greyson odnajdywał się w swojej roli? Tak, ale czy mu się podobała ta rola? Raczej nie. Nagle stał się kimś ważnym. Jego życie było kontrolowane, nie mógł nawet do kuchni udać się sam. Ze względu na pełnioną funkcję mogło spotkać wiele niebezpieczeństw, zwłaszcza ze strony kosiarzy. Toniści stali się niebezpieczni i z rozkazu Goddarda postanowiono ich wyniszczyć, a najłatwiej to zrobić likwidując ich “przewodnika”.

W tej części widzimy również zmianę w zachowaniu samego Thunderheada. Wie, że jako system jest i nie jest idealny jednocześnie, zależy na jakie aspekty się patrzy. Rozpoczął więc secret project, który pomału czytelnik poznaje na łamach książki.

W Żniwie powracamy do uznawanego za zmarłego kosiarza Faraday. Udał się w poszukiwaniu tajemniczej wyspy, która stanowi martwy punkt nawet dla wszechwiedzącego Thunderheada. Ukryta bowiem została tam broń, która może przywrócić ład wśród kosiarzy. Nikt jednak nie wie, czy coś takiego naprawdę istnieje, czy to nie jest jedynie mit. Ten wątek jest bardzo mocno rozbudowany i wiele rzeczy wokół niego. Jednak nie chcę zdradzać za wiele.

W moim odbiorze jest to najnudniejszy tom. Wymęczyłam go trochę. Brakowało w nim akcji. Liczyłam, że powrót głównych bohaterów wprowadzi dynamikę. Tak się jednak nie stało. Muszę przyznać, że Citra i Rowan znikli w tej książce. Nie wprowadzili nic nowego, a szkoda. Liczyłam na wielki finał z nimi. W poprzednich częściach mieli charakter i charyzmę. Myślałam, że zostanie to wykorzystane i pokażą ducha walki. Wielka szkoda… Na koniec książki, gdy jedno z nich walczyło o życie miałam cień nadziei, że może nie przeżyje, to by dodało chociaż trochę dramatyzmu tej historii. Autor postawił jednak na happy end.

Minusem tej książki było wprowadzenie wielu nowych postaci i skupienie się na nich co uważam za bezsensowne. Momentami odnosiłam wrażenie, że autor nie przemyślał ostatniego tomu. Często zmieniane były wątki, pojawiło się wiele pytań, a odpowiedzi na nie nie dostaliśmy. Miałam poczucie jakbym czytała niedopracowaną książkę. Naprawdę, zmarnowany potencjał.

Bardzo podobały mi się dwa pierwsze tomy cyklu Żniwa śmierci. Byłam nimi wręcz zachwycona. Niestety, finał serii mocno mnie rozczarował. Spodziewałam się mocnego zakończenia, jednak otrzymałam książkę bez emocji. Mimo wszystko polecam cały ten cykl, czytając go będziecie się świetnie bawić.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...