Czy zastanawialiście jak to by było mieć dwa oblicza: ludzkie i zwierzęce? I nie mam tu na myśli metafory, lecz dosłowne znaczenie tych słów. Jakby patrzyli na was wtedy inni ludzie? Czy widzieliby w was zagrożenie, czy może jednak nauczyliby się współistnieć? O młodej kitsune, lisie, a raczej pół-kitsune opowiada książka Julie Kagawa Cień Kitsune.
W pewnej świątyni wychowywana jest przez mnichów młoda lisiczka - kitsune, Yumeko. Dziewczyna obdarzona jest pewną magią i opiekunowie uczą ją jak się z nią obchodzić. Najważniejszą jednak lekcją jest: jak pozostać bardziej człowiekiem niż lisem. Yumeko jest pełna życia. Zdarza jej się psocić i dokuczać mnichom. Nudzi jej się w świątyni.
Jednak pewnego dnia na jej świątynię napada horda demonów. Chcą posiąść zwój, na którym zapisana jest część modlitwy, dzięki której można przywołać legendarnego Smoka, spełniającego jedno życzenie. Podczas walki, mistrz świątyni przekazał ten skarb Yumeko i poprosił ją, aby ukryła go w bezpiecznym miejscu, w świątyni, o której krążą jedynie legendy i plotki; mało kto wie, gdzie ona się znajduje i czy jest prawdziwa. Ostatnimi słowy powiedział dziewczynie kto pomoże jej odnaleźć tajemniczą świątynię… Yumeko widziała jak demony niszczą jej dom i mordują jedyną rodzinę jaką miała.
Samotna, zagubiona i pełna rozpaczy ucieka. Wie, że musi zrobić wszystko, aby spełnić ostatnią wolę mistrza. Misja nie będzie należeć do łatwych. Gonią ją bowiem demony. Na szczęście na swej drodze spotyka młodzieńca, Tatsumi, który z łatwością posługuje się mieczem i bez problemu zabija demony. Okazuje się, że chłopak wybierał się akurat do świątyni Yumeko, również w celu zdobycia zwoju. Dziewczyna podstępem nakłania go, aby pomógł jej odnaleźć świątynię. Informuje chłopaka, że tam jest zwój, a ona chce tylko ostrzec mnichów przed nadciągającymi demonami. I w ten oto sposób udają się we wspólną podróż.
Yumeko jak już wspomniałam obdarzona jest magią kitsune. Dzięki niej potrafi manipulować, np. sprawić, aby ktoś widział ją poczwórnie i nie wiedział, która postać jest prawdziwa. Ponadto jeśli spojrzy w tafle wody, czy w lustro widać jej prawdziwe oblicze. W związku z tym podczas podróży musi się mocno pilnować. Jak się bowiem okazuje Tatsumi jest zabójcą demonów. Posługuje się on mieczem Kamigoroshi, w którym uwięziony jest potężny demon. Dziewczyna musi więc robić wszystko, aby jej sekret nie wyszedł na jaw, w innym przypadku Tatsumi mógłby ją zgładzić. Jak można się domyśleć między tą dwójką rodzą się jakieś uczucia, ale są one subtelne, nie ma tu mowy o “miłości”. Można powiedzieć, że oboje odkrywają dopiero te uczucia. Mimo wszystko książka nie jest romansidłem, te emocje, które kiełkują są ważne, ale bardziej po to, aby pokazać przemiany bohaterów.
Przyznam, że podchodziłam do tego tytułu z dystansem. Ostatnie książki z gatunku fantastyki, które czytam są przeznaczone dla młodzieży i przyznam, że już zaczyna mnie ta literatura męczyć. Muszę na jakiś czas przerzucić się na fantastykę bardziej dla dorosłych. W sumie to będzie ciekawe doświadczenie, bo rzadko taką czytam. Wracając jednak do Cienia Kitsune: bałam się, że moje znużenie tego typu literaturą sprawi, że nie będzie mi się chciało tej książki czytać.
Niestety, pierwsze sześćdziesiąt stron wymęczyłam. Nie wiem jak długo je czytałam, tydzień? Nie mogłam się przez tę książkę przebić. Nagle jednak w wybudowanym murze pojawiła się pewna dziura i zaczęła się ona poszerzać. Z rozdziału na rozdział zaczęłam coraz bardziej wciągać się w tę historię, aż nie mogłam się od niej oderwać. I przyznam, że nie wiem nawet, który moment sprawił, że tak mi się zaczęła ta książka podobać.
Spodobało mi się, że historię mamy opowiedzianą przede wszystkim z perspektywy dwóch postaci: Yumeko i Tatsumi. Lubię taki typ narracji. Dzięki temu nie dość, że lepiej poznajemy naszych bohaterów, to jeszcze świat przedstawiony.
Spodobały mi się również postaci. Po pierwsze, żadna z nich mnie nie denerwowała, czy irytowała. Ponadto nie są one płytkie. Każda z nich jest złożona. Widać również zachodzące w nich przemiany.
Dużym plusem jest również słowniczek na końcu. Co prawda w samej treści książki również są wszystkie pojęcia japońskie wyjaśnione, ale fajnie, że zebrano je w jedną całość.
Nie spodziewałam się, że ta książka sprawi mi tyle przyjemności. Nie mogę się doczekać aż sięgnę po kolejny tom - Dusza Miecza. Trzymajcie kciuki, aby w moim odczuciu drugi tom okazał się równie dobry, albo nawet i lepszy.

Komentarze
Prześlij komentarz