Czy zastanawialiście się nad tym co sprawia, że dany tytuł nas intryguje? Może jest to zależne od wyjątkowego zwrotu akcji, nowego spojrzenia na popularny temat, super styl pisania, a może przykuwają nas okładki? Jest na pewno wiele różnych cech książek, które mogą sprawić, że nas zaciekawią i postanowimy po nie sięgnąć. Jednym z tytułów, który mnie zaintrygował są Dziwne obrazki Uketsu.
Pamiętacie jak w szkole najpierw robiło się notę biograficzną autora, a potem pisało o jego książkach? Tak zrobimy i w tym poście. Kim jest Uketsu? O samym autorze wiemy niewiele. Znamy jego płeć - mężczyzna i w sumie tylko tego możemy być pewni. Prowadzi kanał na YouTube [link]. W swoich filmikach twarz ukrywa za białą maską z papier-mâché. Głos jego modulowany jest cyfrowo i brzmi jak mała dziewczynka. Jego pseudonim artystyczny Uketsu oznacza “rain hole” (po polsku: dziura w dachu, kałuża).
Mówi, że mieszka w prefekturze Kanagawa, w południowo-zachodnim Tokio. Kiedy zaczął publikować filmy na YouTube, pracował w supermarkecie. Przez krótki czas w dzieciństwie mieszkał w Wielkiej Brytanii. Jego rodzice rozwiedli się, gdy był młody (...)
Ujawnienie twarzy nie nastąpi w najbliższym czasie. „Myślałem o tym, żeby może przemycić gigantyczne sztuczne oko pod maską, a potem zdjąć ją, żeby pokazać, że przez cały czas byłem okropnym cyklopowym potworem” – żartuje. Ile osób wie, że jest Uketsu? Około 30, mówi, wliczając w to jego rodzinę, wydawców i grupę osób, z którymi współpracował od początku projektu. (LubimyCzytać)
Czy to nie brzmi intrygująco? Anonimowy autor, który szturmem podbija Japonię. Jego Dziwne obrazki to japoński fenomen kryminalny. I o tej książce dziś trochę Wam opowiem.
Książka zaczyna się od wykładu dla studentów (w tym i dla nas, czytelników) odnośnie analizy człowieka na podstawie jego rysunków:
W trakcie diagnozy postanowiłam skorzystać z testu kota. Pacjenta prosi się o narysowanie kota, a następnie analizuje jego stan mentalny na podstawie sporządzonego obrazka. Mówi się, że obrazek to zwierciadło duszy, i faktycznie w rysunkach zawsze w jakiś sposób objawia się wnętrze ich twórcy. Szczególnie cennych informacji dostarczają rezultaty poleceń “narysuj osobę, “narysuj drzewo” oraz “narysuj dom”.
Ten wstęp jest istotny dla nas jako odbiorców. Po pierwsze, jest ciekawy, a to jest kluczowe. W końcu dana tematyka musi nas zaciekawić. Po drugie, dzięki temu łatwiej jest nam odebrać tę książkę. Sami stajemy się psychologami i detektywami jednocześnie. Próbujemy wniknąć do dusz naszych bohaterów i zrozumieć co się wydarzyło.
Właściwa historia zaczyna się od młodych studentów, którzy pewnego dnia natrafiają na ciekawy blog mężczyzny, który postanowił prowadzić dziennik online. Opisuje on swoje zwykłe, codzienne życie. Pewnego dnia dowiaduje się, że zostanie ojcem. Jego szczęście jednak nie trwa zbyt długo. Okazuje się bowiem, że płód ma ułożenie miednicowo podłużne. Niestety, jego żona nie przeżyła porodu. Przed śmiercią zostawiła jednak dziewięć rysunków. Mężowi mówiła co rysuje, jednak miały one głębszy sens. Parę lat po śmierci żony mężczyzna odkrył co się za nimi kryło. Pozostawił ostatni wpis na blogu, w którym oznajmia, że zawiesza prowadzenie bloga i już wie co żona próbowała mu przekazać. Tę zagadkę próbują rozwiązać również wspomniani studenci.
W następnym rozdziale poznajemy kolejną historię, tym razem małego chłopca. Jego nauczycielka jest zaniepokojona rysunkiem jaki on sporządził i wezwała w tym celu jego mamę. Zaraz po tym chłopiec zniknął. Co przedstawiał rysunek? Był to obrazek bloku, obok którego stał on z mamą. Jednak dziwne było to, że okno jego mieszkania zostało zamazane na szaro.
Trzeci rozdział ukazuje nową historię. Tym razem nauczyciela plastyki. Pewnego dnia wybrał się w góry i już z nich nie wrócił. Przy jego ciele znaleziono rysunek sporządzony na odwrocie paragonu. Tuż przed śmiercią, drżącą ręką namalował szkic górskich zboczy. Dziwne co nie?
Wszystkie te rozdziały z jednej strony można traktować jak opowiadania. Z drugiej jednak strony łączą się w jedną spójną całość. Każda z tych historii ma wspólny mianownik. Gdy poznacie rozwiązanie, wszystkie elementy układanki połączą się w całość…
Muszę przyznać, że ta historia jest ciekawa. Spodobało mi się w jaki sposób autor pokierował akcją. Stworzył z pozoru cztery niezależne od siebie historie (dobrze czytacie, nie trzy, o których wspomniałam, lecz cztery), ale w bardzo sprawny sposób połączył je wszystkie ze sobą. Żadna postać w tej książce nie była przypadkowa i odgrywała kluczową rolę dla całej fabuły. Spodobało mi się również to, że nie musieliśmy pamiętać każdej wypowiedzi bohaterów. Jeśli jakaś była istotna, autor ją przywoływał ponownie. Dzięki temu mieliśmy jasny obraz sytuacji i nie trzeba było wertować kartek.
Spodobał mi się przede wszystkim pomysł na wykorzystanie psychologi i rysunków. Oprócz tego, że możemy sami analizować ilustracje to jeszcze poznajemy różne techniki rysowania. Jest to fajna ciekawostka.

Komentarze
Prześlij komentarz