Uzależnienia są wciąż tematem tabu. Gdy słyszymy to słowo, to pierwszymi skojarzeniami są alkohol i narkotyki. Można jednak być uzależnionymi od wielu innych rzeczy, chociażby gier komputerowych, czy pracy. O własnych przeżyciach i walce z uzależnieniami jest książka Jakuba Żulczyka i Juliusza Strachoty - Co ćpać po odwyku.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Newhomers.
Zanim sięgnęłam po tę książkę już kojarzyłam nazwiska autorów. Jakuba Żulczyka znam głównie jako autora Ślepnąc od świateł. Pamiętam jak było głośno o tym tytule. Mam wrażenie, że każdy to czytał, a przynajmniej kojarzy. Zacytuję o czym jest to książka, bo tematycznie pasuje do Co ćpać po odwyku:
Waży więc narkotyki i liczy pieniądze jako handlarz kokainy. W dzień śpi, w nocy odbywa samochodowy rajd po mieście, rozprowadzając towar, ale także bezwzględnie i brutalnie ściągając od dłużników pieniądze, przy pomocy odpowiednich ludzi. Jego klientów, zamożnych przedstawicieli elity finansowej i kulturalnej, łączy przekonanie, że: Kokaina i alkohol kochają cię najbardziej na świecie. Bezwarunkowo. Jak matka, jak Jezus Chrystus, zmieniają nocne w miasto w panopticum ludzkich słabości i żądzy. (Opis na LubimyCzytać)
Przyznać muszę, że książek Juliusza Strachoty nie czytałam. Kojarzę jednak jego jeden tytuł: Turysta Polski w ZSRR, bo mam go na swoim TBR (To Be Read - do przeczytania) od jakiegoś czasu. Z tego co wiem, książka ta jest o wyjściu z uzależnienia i poszukiwaniu samego siebie.
Książka Co ćpać po odwyku określona jest gatunkowo jako poradnik. Nie mogę się z tym zgodzić. Poradnik ma na celu udzielenie czytelnikowi jakiś wskazówek, czy też przedstawienie rozwiązań w jakiś sytuacjach. W Co ćpać po odwyku tego nie ma. I to nie jest zarzut. Książka jest rozmową dwóch kumpli, którzy zmagali się z podobnym problemem: uzależnieniem. Przyznam, że nie do końca zdawałam sobie sprawę czego się po tym tytule spodziewać. Wiedziałam, że będzie to rozmowa o uzależnieniu. Szczerze? Nie miałam zbyt wielu oczekiwań po niej. Nawet nie wiecie jaki szok przeżyłam zagłębiając się w tę lekturę. Chyba śmiało mogę powiedzieć, że jest to rozmowa bez granic. Jest szczera i tak bardzo wnikliwa. Autorzy bardzo się obnażyli przed czytelnikami.
Jednak najbardziej spodobały mi się poruszane przez nich tematy. Opowiadają o swoich uzależnieniach, o walce, którą podjęli, jak również o tym, jak żyje im się teraz. Nie pomijają takich kwestii jak rodzina i przyjaciele. Widzimy jak długą drogę przeszli i jaką idą teraz. Jednak znajdziemy w tym wszystkim większą głębię. Autorzy zastanawiają się nad swoją tożsamością, nad tym kim są, czym jest szczęście i umiejętność życia. Gdy to czytałam uznałam, że są to kwestie nad którymi każdy powinien się zastanowić. Nie zawsze umiemy wszystko nazwać. Nie zawsze się skupiamy na sobie, na swoich emocjach. Nie rozmawiamy sami z sobą. Nie chcę spojlerować, co jeszcze tu znajdziecie, powiem jedno: ta książka daje do myślenia.
Nie mogę nie wspomnieć o okładce i ilustracjach. W pierwszym momencie, gdy je zobaczyłam przyszła mi do głowy bajka Wilk i zając. Bardzo mi się podoba, że została ona stworzona na wzór vintage. Muszę przyznać, że piękna jest ta książka. Początkowo miałam tylko zarzut co do kartek, bo są pożółkłe, ale gdy je dotknęłam to już wiedziałam, że to zabieg celowy. Spokojnie, książka jest wydana naprawdę super.
Zachęcam również do wysłuchania podcastu Po odwyku [link]:
W “Po odwyku” gadamy o tym, jak trzeźwe życie zamienić w przygodę. Jak podnieść się po upadku i jak znowu się nie wywalić. Jak odzyskać stracony czas. Jak zrobić użytek ze wstydu. Jak nie przedawkować spokoju. No i o tym, co ćpać po odwyku.

Komentarze
Prześlij komentarz