Za sprawą Ojca Chrzestnego Mario Puzo motyw mafii stał się popularny. Jest to świat, do którego zwykły śmiertelnik nie ma dostępu. Pełen sekretów i przekrętów. A gdyby do tego dodać jeszcze wątek miłosny? Wtedy pojawi się coś ekscytującego. O jednej ze stron mafijnego świata jest książka Kroki między nami, której autorką jest Ana Maya.
Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Czwarta Strona.
Nasza główna bohaterka jest córką bosa mafii - Maksa. Nie wiemy o niej za dużo. Nie znamy nawet jej prawdziwego imienia. Ma parę paszportów, na różne dane, nawet jej aktów urodzenia jest kilka. Wszystko po to, aby była bezpieczna. Kobieta wiedzie spokojne życie. Lubi podróżować i kupować buty. Jednak najbardziej ceni sobie czas spędzony w domowym zaciszu z książką w ręce. Lubi spokój.
Pewnego dnia do ich domu przyjeżdża przystojny mężczyzna - Sebastian. Jest umówiony z Maksem, a to nie lada zaszczyt. Ciężko bowiem o spotkanie w cztery oczy z tak ważną osobą. Kobietę intryguje gość. Próbuje wybadać po co przybył do jej ojca.
W końcu Sebastian i nasza bohaterka się poznają. Chłopak ma do niej wiele pytań. Jednak nie otrzymuje na nie odpowiedzi. Kobieta nie jest zbyt rozmowna, a do tego jej życie stanowi tajemnicę. Jak można się domyśleć zakochują się w sobie. Jednak nie jest im pisana romantyczna miłość. Ona nie może odejść ze świata, w którym dorastała, a on nie może w nim zostać. Czeka ich rozłąka. Czy się jeszcze spotkają? Czy miłość od pierwszego wejrzenia przetrwa próbę czasu? Tego dowiecie się z książki.
Muszę przyznać, że książka mimo swej małej objętości bardzo mnie wynudziła. Od czego by tu zacząć… Może od bohaterów? Według mnie byli nijacy, bardzo płytcy. Widzimy, że zarówno nasza bohaterka jak i Sebastian skrywają jakieś tajemnice. Możemy się też domyśleć, że mają za sobą trudną przeszłość. Jednak za tym nic nie idzie. Nie jesteśmy w stanie ich poznać, a co gorsza - nawet nie chcemy. Trudno im zdobyć się na zaufanie, ale szczerze? Nawet tego nie odczuwamy. Emocji brak. Dialogi między tą dwójką są drętwe. A rozmawiają przecież o miłości i o sekretach. Nie ma w tym wszystkim żadnej chemii. Pod koniec jest dosłownie krótki moment, że już mamy nadzieję na jakieś fajerwerki, a finalnie też się rozczarowujemy. Wszystko co miało być między tą dwójką było zbyt płaskie.
Nie spodziewałam się po tej książce wartkiej akcji, bo już jej opis wskazuje, że to nie jest tego typu książka. Mieliśmy dostać powieść, którą czyta się powoli. Mieliśmy mieć po niej jakieś refleksje. Delektować się każdym słowem. Niestety, tego nie otrzymaliśmy. Doceniam jedynie odwołania do poezji i literatury światowej, to był miły dodatek. Miała tu być też cisza, bo w niej kryje się najwięcej. Wydaje mi się, że aż za dużo tej ciszy dostaliśmy.
Zmarnowany potencjał. Książka porusza wiele ciekawych tematów, które nie zostały wykorzystane. Autorka mogła zrobić trochę szerszy zarys mafijnego życia, w którym nasza bohaterka dorastała. Można było opowiedzieć o trudach funkcjonowania w takim środowisku. Kolejny temat: relacje z rodzicami. Nasza bohaterka dorastała w cieniu trudnego człowieka jakim był jej ojciec. To na pewno też odbiło się na niej. Relacje między rodzicami. Widzimy, że coś tam nie gra, ale co? Ponadto nasza bohaterka od małego mierzyła się z samotnością i świadomością, że nie może nikomu zaufać. To wszystko kształtowało postać. Można było naprawdę w fajny sposób pokazać główną bohaterkę i jej życie.
Niestety, do mnie ta książka nie przemówiła. Czytałam ją powoli, ale bynajmniej nie z powodów, które miały do tego skłaniać. Nudziłam się czytając każde zdanie. Liczyłam na dawkę dobrej, wciągającej, a przy tym refleksyjnej literatury - nie dostałam tego.

Komentarze
Prześlij komentarz