W tym roku nie udało mi się sięgnąć po książki o tematyce świątecznej przed świętami. Na szczęście po wszelkich spotkaniach rodzinnych znalazłam czas i przeczytałam Bo nadal cię kocham Magdaleny Kordel.
Książkę dostałam od Edyty (@matkawiedzma).
Jak już sam tytuł wskazuje - jest to historia miłosna. Ale, ale, tak szybko nie zakładajcie o czym jest. Autorka pokazała nam bowiem nie miłość dwojga młodych ludzi, lecz starszych.
Leontyna i Bronek poznali się w Warszawie podczas II wojny światowej. Oboje służyli w AK. Jednak los sprawił, że nie dane im było być ze sobą.
Leontyna wiedzie spokojne życie w małej miejscowości - Malownicze. Prowadzi tam sklep z antykami Kuferek. Pewnego dnia otrzymuje list, na którym nie ma nadawcy. Jednak po piśmie poznaje, że musiał jej go wysłać ktoś z dawnych dziejów, bo w dzisiejszych czasach ludzie nie piszą tak ładną kaligrafią. Otworzyła list i zaczęła go czytać. Po pierwszych już zdaniach postanowiła go nie kończyć. Wiedziała kto jej go wysłał i nie chciała wiedzieć, co ta osoba ma jej do powiedzenia. Listy jednak nie przestały przychodzić. W pewnym momencie Leontyna postanowiła wręcz unikać listonosza. Sądziła, że w ten sposób odpędzi od siebie przeszłość. Musicie bowiem wiedzieć, że Leontyna bardzo nie chciała, aby przeszłość do niej wracała. Z przyjemnością wspominała dom rodzinny i dzieciństwo, jednak wojna była dla niej zbyt okrutna. Nie chciała, aby powracała w jej myślach.
Od przeszłości jednak nie da się uciec. Wraca jak bumerang i trzeba stawić jej czoła. Wskutek pewnych okoliczności udaje się Leontynie odnaleźć przyjaciółkę z dzieciństwa - Ewę. Nie bez przyczyny los sprawił, że w takim momencie przyjaciółki się odnalazły. Ewa bowiem nie przebiera w słowach i potrafi potrząsnąć Leontyną. To dzięki niej kobieta postanawia w końcu przeczytać listy i na nie odpowiedzieć.
Bronek natomiast mieszka w Niemczech. Większość jego przyjaciół już nie żyje. Perspektywa śmierci sprawiła, że postanowił napisać do Leontyny. W tym wszystkim pomogła mu młoda dziewczyna, pracująca na poczcie. Autorka pokazała, że są sytuacje, że nie ma czegoś takiego jak przepaść międzypokoleniowa. Można czerpać ze swoich doświadczeń przez całe życie.
Z kim spędzą święta i czy zdarzy się wigilijny cud - tego dowiecie się z książki.
Muszę przyznać, że jest to książka dobra, lecz nie idealna. Podoba mi, że głównymi bohaterami są osoby starsze - to jest coś nieoczywistego. Ponadto niosą one na barkach piętno bolesnej historii. Podoba mi się, że autorka wspomina o wojnie jedynie pod kątem emocjonalnym, nie wdaje się w szczegóły wojny, bo wtedy należałoby weryfikować, czy prawidłowo zostały przedstawione omawiane wydarzenia.
Momentami irytowało mnie zachowanie Leontyny. Zachowywała się dziecinnie, zwłaszcza w momencie, gdy unikała listonosza. Tak samo było w przypadku nieczytania listów - mogła przeczytać przynajmniej jeden list do końca i wtedy zdecydować, czy chce otwierać kolejne koperty, czy też nie.
Momentami drażniły mnie również dialogi. Były tak cukierkowe, tak nienaturalne. Nie lubię czegoś takiego. To mi brzmi sztucznie. Czasem lepiej już nie dodawać dialogów, tylko opisać sytuację. Ogólnie im bliżej było końca książki tym bardziej robiło się słodko. Wiem, że to książka o świętach i z tego co zauważyłam, często takie książki są landrynkowe, jednak miałam nadzieję, że ta nie będzie iść mocno w tę stronę.
Mimo iż Bo nadal cię kocham jest szóstą częścią serii o “Malowniczym”, to da się ją czytać samodzielnie, bez znajomości poprzednich tomów. Jest to lekka książka, w sam raz na zimowe wieczory.

Komentarze
Prześlij komentarz