Lubię chodzić do teatru, zwłaszcza na musicale. Jedną z bardziej obcych mi form sztuki jest jednak opera. Ostatnio miałam jednak okazję wybrać się do Opery Narodowej na klasykę - Czarodziejski flet, do którego muzykę napisał Wolfgang Mozart.
Czarodziejski flet był drugą operą, na której byłam. Po raz pierwszy udałam się do Opery Narodowej dwa lata temu na jakąś sztukę współczesną. Nie pamiętam tytułu, było to coś o rybaku. Nie rozumiałam o czym ten spektakl jest. Pamiętam, że wyszłam bardzo znudzona. Możliwe, że to była dobra sztuka tylko nie umiałam jej docenić. Wyszłam z wnioskiem, że opera współczesna jest dla znawców.
Inaczej sprawy się mają z klasyką. Są tytuły, które się po prostu zna, albo chociaż kojarzy. Ponadto mam wrażenie, że kiedyś tworzono sztukę prościej, tak aby trafiała do swoich odbiorców.
Czarodziejski flet na którym byłam był współczesną interpretacją tego dzieła. Połączono bowiem grę aktorską z pokazem filmowym (o ile tak to można ująć). Dzięki temu zabiegowi łatwiej było się odnaleźć, a sztuka stała się jeszcze bardziej zrozumiała. Przyznam jednak, że od pokazów na telebimach miałam dwa momenty, że chciało mi się spać. Za dużo było dla mnie świateł.
Podobała mi się gra aktorska, zwłaszcza postać Papageno - to była komiczna postać, nawet parę razy się zaśmiałam. Podziwiam aktorów za umiejętności. Gra w operze wydaje mi się cięższa niż w teatrze (przynajmniej z punktu widzenia odbiorcy).
Więcej o spektaklu - link
Czarodziejski flet mi się podobał. Dochodzę jednak do wniosku, że opera nie jest dla mnie i sama biletów bym do niej nie kupiła (na ten spektakl zostałam zaproszona). Nie umiem w pełni zrozumieć tej formy sztuki, a przez to jej docenić.

Komentarze
Prześlij komentarz