Przejdź do głównej zawartości

Jeszcze słychać tę muzykę

Wydawać by się mogło, że o przeszłości napisano już wszystko i nie sposób odkryć niczego nowego. Historia ma jednak to do siebie, że wciąż można patrzeć na nią z odmiennych perspektyw, odsłaniać jej mniej znane warstwy i wydobywać na światło dzienne zapomniane szczegóły. Niedawno trafiłam na książkę Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony Andrzeja Krawczyka, która odkryła przede mną tematykę, o której wcześniej nie słyszałam.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak Horyzont.

Na wstępie muszę przyznać, że dotąd niewiele czytałam o historii Żydów, także tych mieszkających w Polsce. Oczywiście wiem, co wydarzyło się podczas II wojny światowej, jednak nigdy nie zagłębiałam się w tę tematykę w sposób szczególnie pogłębiony. Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony to moja pierwsza lektura, która tak szeroko podejmuje temat dziejów społeczności żydowskiej na przestrzeni lat.

Żydzi pojawiali się w Polsce od XIII wieku (...) Na ziemiach polskich Żydzi byli ekonomicznie potrzebni do budowy państwa, które wciąż jeszcze znajdowało się w stadium organizacji. Żydów do Polski zapraszali dzielnicowi władcy, którzy potrzebowali ich do rozwoju handlu. Opierali się na powszechnej opinii, że Żydzi są narodem handlującym i mającym rozległe, ponadnarodowe stosunki, a więc byli w stanie zapewnić krajowi pożądany rozwój.

Biłgoraj, miasto położone w województwie lubelskim, był jednym z ważnych ośrodków życia społeczności żydowskiej. Odwoływał się do niego nawet Isaac Bashevis Singer, między innymi w utworze Urząd mojego ojca. Przyznam jednak, że dotąd nie sięgnęłam po dzieła tego autora i, jak na razie, nie czuję szczególnej potrzeby, by to zmienić.

Historia Żydów w Polsce nie należała do łatwych. Przybywali na zaproszenie polskich władców, by wspierać rozwój handlu, rzemiosła i gospodarki. Z czasem jednak zaczęto postrzegać ich również jako źródło dodatkowych dochodów – nakładano kolejne podatki i ograniczenia. Trudny okres przyniosły także rozbiory, gdy ziemie polskie znalazły się pod władzą obcych mocarstw. Społeczność żydowska przechodziła więc spod jurysdykcji Rzeczypospolitej pod panowanie Rosji czy Austrii, by później znów znaleźć się w granicach odrodzonego państwa polskiego. Jedno pozostawało niezmienne – była traktowana przede wszystkim jako grupa, z której można czerpać zyski.

Dodatkowo władze stosowały politykę skłócania Żydów z chłopami, co pogłębiało społeczne napięcia. Wprowadzono również obowiązek przyjmowania nazwisk. Dla wielu osób było to nowe doświadczenie – Spora część Żydów używała dotąd jedynie imienia własnego i ojca oraz przydomka osobistego lub rodziny.

Wspomniana książka pokazuje, że naród o bardzo bogatej tradycji i historii został zapomniany, a może raczej zredukowany do tematyki obozów koncentracyjnych, bo to właśnie w tym kontekście najczęściej mówi się o Żydach. Czy słyszymy dziś o sztetlach? Raczej nie. Sama wcześniej nie znałam nawet tego pojęcia, a przecież te małe, prowincjonalne miasteczka stanowiły odzwierciedlenie żydowskich obyczajów i życia społecznego. Dziś pozostają w cieniu.

Książka Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony to wspaniała podróż przez historię, o której nie słyszymy zbyt często. Autor posługuje się pięknym i prostym językiem. Stara się jak najpełniej przybliżyć czytelnikowi historię sztetli, nie pomijając przy tym ważnych wydarzeń mających wpływ na społeczność żydowską. Niestety, ta opowieść nie jest tak barwna jak okładka książki. To historia o tym, jak szybko zapominamy, a być może nawet nie próbujemy o niektórych sprawach pamiętać.

Lubię historię, jednak książki historyczne nie do końca są moją bajką. Wolę poznawać przeszłość poprzez wspomnienia. Co jakiś czas warto jednak sięgać także po literaturę naukową, by sprawdzić, czy wydarzenia opisywane przez świadków rzeczywiście tak wyglądały. Z biegiem lat wspomnienia się zacierają lub przysłaniają je emocje, niekiedy bardzo trudne doświadczenia, przez co człowiek zaczyna inaczej patrzeć na daną sytuację.

Jeszcze słychać tę muzykę. Biłgoraj – sztetl utracony polecam każdemu, kto jest głodny historii, jak również tym, którzy dopiero zamierzają zagłębić się w ten temat. To na tyle ciekawa książka, że poleciłam ją nawet mojemu dziadkowi i niebawem będzie ją czytać.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...