Przejdź do głównej zawartości

Zaz

Jak powiedział kiedyś Johann Sebastian Bach: Celem i ostatecznym powodem wszelkiej muzyki nie powinno być nic innego, jak tylko odświeżenie duszy. Ostatnio udałam się na koncert francuskiej wokalistki jazzowej  Zaz, który odbył się na warszawskim Torwarze.

Przyznam, że wcześniej nie znałam twórczości tej wokalistki. Wybierając się na koncert, nie wiedziałam nawet, jakiego rodzaju muzyki mogę się spodziewać. Jak do tego doszło? W trakcie pracy zadzwoniła do mnie mama z pytaniem, czy nie chciałabym wybrać się z nią na koncert Zaz — właśnie zdobyła bilety. Bez wahania się zgodziłam. Natłok obowiązków sprawił jednak, że nie znalazłam ani czasu, ani przestrzeni, by sprawdzić, kim właściwie jest Zaz. Na Torwar pojechałam więc z czystą ciekawością.


Muszę przyznać, że artystka zrobiła na mnie ogromne wrażenie. Jej sceniczne kreacje były skromne, a jednocześnie pełne wdzięku i swobody — choć przecież nie o strój tu chodzi. Zaz ma w sobie niezwykłą energię i sceniczny power, który natychmiast udziela się publiczności. Nawet gdy wykonywała nostalgiczne utwory, sposób ich interpretacji sprawiał, że muzyka silnie przemawiała do słuchaczy. Choć nie znam języka francuskiego i nie rozumiałam treści piosenek, bez trudu dałam się ponieść melodii i emocjom płynącym z wykonania. Ten występ mówił sam za siebie.


Na szczególny szacunek zasługuje fakt, że Zaz nauczyła się czytać kilka zdań — i to wcale nie najprostszych — w języku polskim. Przyznała, że miała niewiele czasu na doszlifowanie wymowy, jednak wyraźnie było widać, jak bardzo się starała. Zwroty kierowane do publiczności po polsku zostały nagrodzone ogromnymi owacjami. Co więcej, w odpowiednich momentach artystka zachęcała widzów do tańca i wspólnego śpiewania, również w naszym języku. Chapeau bas. Ku mojemu zaskoczeniu Zaz zeszła także ze sceny i przeszła się wśród publiczności, spacerując wokół widzów zgromadzonych na parterze.


Na koncercie bawiłam się znakomicie — klaskałam, śpiewałam „lalala” i tańczyłam. Muzyka Zaz spodobała mi się na tyle, że dziś chętnie do niej wracam i regularnie jej słucham.


Czasem warto wybrać się gdzieś w ciemno i pozwolić sobie na doświadczenie czegoś zupełnie nowego.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...