Przejdź do głównej zawartości

Miłość szyta na miarę

Wyobraźcie sobie, że znajdujecie na strychu stare pamiętniki. Co robicie: czytacie je, czy zostawiacie w czeluściach zapomnienia? O odkrywaniu przeszłości za pomocą pamiętników jest książka Miłość szyta na miarę Pauliny Wiśniewskiej.

Naszą główną bohaterką jest Alicja, która prowadzi pracownię krawiecką pod nazwą Alicja w Krainie Sukienek. Pewnego dnia zauważa, że brakuje jej weny twórczej. Postanawia więc pojechać w odwiedziny do swoich rodziców, którzy mieszkają na wsi. Czuje, że tutaj uda jej się odpocząć, a przede wszystkim znaleźć inspiracje. Nie spodziewała się, że ten pobyt okaże się czymś więcej. Na strychu odnajduje stare pamiętniki swojej prababci Eleonory, której nigdy nie poznała. Co więcej: jej mama i ciocia też niewiele wiedzą o babci. W ich domu się o niej nie mówiło. Co się wydarzyło, że rodzina zapomniała o Eleonorze? Tego dowiecie się z tej książki.


Przyznam, że sięgając po tę książkę nie czytałam o czym ona jest. Spodziewałam się jakiegoś romansidła i pod tym kątem pozytywnie się zaskoczyłam. Jest to książka o odkrywaniu historii swojej rodziny.


Eleonora podczas II wojny światowej przez cztery lata była więźniem obozów koncentracyjnych. Poświęciła się i tak się w nich znalazła. Rodzina nigdy nie wybaczyła jej tego co zrobiła. Przez swój czyn na wolności nie miała nikogo. Pozostała jej tylko miłość i ukochany Staszek. Musiało jej być niewiarygodnie ciężko. Przed wojną nie miała najlepszych relacji z rodziną, następnie trafiła do obozów, ale i na wolności nie mogła liczyć na najbliższych. Ze Staszkiem założyła rodzinę, ale i córka się na nią wypięła. Na starość została sama. Bardzo to smutne. Jednak z książki nie bije ten smutek. Przy wątkach o Eleonorze brakuje mi emocji. Odniosłam wrażenie jakby autorka z góry założyła, że wspomnienie o obozach i trudnych relacjach rodzinnych wywoła w czytelnikach jakieś (domyślnie smutne) emocje. Niestety tak nie było. Narracja przez całą książkę była poprowadzona w ten sam sposób. Żeby były emocje autorka musiałaby wprowadzić jakieś szczegóły wojenne, a tego tutaj brakowało. Nie wiemy jak wyglądało życie Eleonory w obozie. Ze znajomości historii możemy sobie sami coś dopowiedzieć i stworzyć w głowie cały los bohaterki w tamtych czasach. Uważam jednak, że autorka powinna dać nam namiastkę jakiś przeżyć.


Podobało mi się, że w książce mamy połączone czasy współczesne z II wojną światową. Lubię retrospekcje. Oprócz emocji, zabrakło mi jednak wyraźnego zaznaczenia, że czytamy pamiętnik. Zabrakło mi narracji pierwszoosobowej. Może i ona była momentami, ale nie zapadła mi w pamięci. Bardziej kartki pamiętnika były opowiadane. Szkoda, że nie zostały nawet odrębnie wyróżnione czcionką i z dopiskiem jakieś daty.


W książce przedstawiono również motyw domu opieki - domu starców. Warto sprawdzać dokąd posyła się bliskich i kontrolować ich stan w takim miejscu, bo różnie może być. Nie w każdym domu opieki pracownicy faktycznie opiekują się osobami starszymi. Często się mówi, że najlepiej są zadbani ci, których bliscy odwiedzają regularnie i są wstanie zauważyć zaniedbanie.


Sama historia książki nie jest wymagająca. Nie przypadły mi do gustu dialogi. Były zbyt banalne. Miałam wrażenie jakby ta książka miała być “skowronkiem”. Taka radość miała z niej bić. Cała narracja była tak zbudowana jakby książka miała powiedzieć: zawsze jest jakieś światło, jakaś nadzieja. Nie jestem fanką takich cukierkowych książek. Lubię emocje, gamę emocji.


W książce występuje wiele postaci. Czasem ciężko było się połapać o kim w końcu jest mowa: o Alicji, jej matce bądź ciotce, czy też o Eleonorze. Pod tym kątem musiałam się mocno skupiać, żeby się nie pogubić.


Miłość szytą na miarę słuchałam w formie audiobooka. Muszę przyznać, że lektor nie przypadł mi do gustu. Pod tym kątem się trochę męczyłam. Fabuła książki jednak jest na tyle prosta, że szybko się ją słuchało. Historia się nie dłużyła.


Nie jest to książka idealna. Jest parę rzeczy, które nie przypadło mi do gustu. Jest to jedna z tych książek, które fajnie jest przeczytać, gdy jest się zmęczonym i chce się sięgnąć po coś lżejszego.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...