Ostatnio coraz częściej widzę książki nawiązujące do polskiej mitologii i legend. Wcześniej najbardziej znaną książką w tej tematyce był Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego. Co prawda na co dzień nie sięgam po takie tytuły jednak w ubiegłym roku dostałam, w ramach rozdania, książkę od Edyty (@matkawiedzma) - Potępione Agaty Kabzy-Papugi.
Bieszczady kryją pewną tajemnicę. Istnieją cztery medaliony, cerkiew i magiczna Granica między światem żywych i umarłych. Owe medaliony przekazywane są z pokolenia na pokolenie, a jego dziedzicami są kobiety. Parę lat przed głównymi wydarzeniami w książce, w celach bezpieczeństwa, postanowiono, że nosicielki tajemnicy nie mogą mieszkać blisko siebie. Rodziny więc się rozjechały.Główną bohaterką jest Marysia “Mar”. Jest spokojną i raczej wycofaną nastolatką. Ma jednego przyjaciela - Adama. Pozostałych kolegów z klasy unika. Rówieśnicy jej nie rozumieją. Mar ma duszę artystki - maluje i to ponoć bardzo dobrze. Przez pewien incydent w klasie staje się pośmiewiskiem. Na szczęście nie porzuciła malowania. Na kartki przenosi obrazy ze swoich snów. Śni o Uśpionych - osobach, które chcą, aby dziewczyna im pomogła. Za każdym razem śni jej się to samo. Można to uznać zarówno za dar jak i przekleństwo. Te sny mogą prowadzić do szaleństwa i być bardzo uciążliwe. Pewnego dnia jest świadkiem samobójstwa siostry swojego kolegi z klasy - Julki. Parę lat po śmierci dziewczyny Marysia dowiaduje się, że nie tylko ją dręczą koszmary. Poznaje również tajemnicę medalionów. Czy Uśpieni istnieją naprawdę? Czym jest Granica i czy można ją przekroczyć? Tego dowiecie się z książki.
W książce autorka porusza wiele tematów. Jednym z nich jest brak akceptacji wśród rówieśników, z czym muszą mierzyć się niektórzy nastolatkowie. Jedni sobie radzą z odrzuceniem, inni - nie.
Kolejnym tematem są sposoby na radzenie sobie ze śmiercią i stratą bliskiej osoby. Mowa tutaj o rodzinie wspomnianej Julki. Jej mama się totalnie załamała. Przestała pracować i zaczęła nadużywać alkoholu. Co gorsza - za śmierć dziewczyny obwiniała jedno ze swoich dzieci. Opiekę nad domem przejął Wojtek - kolega z klasy Mar. Szybko musiał stać się dorosły. Nie dość, że sam doznał straty i widział, jak jego mama się stacza, to jeszcze został okradziony z dzieciństwa.
Pokazano również, że jeśli ma się jakieś problemy to warto udać się do specjalisty - psychologa / psychiatry. Coraz więcej się o tym mówi i przestaje być wstydem proszenie o pomoc specjalisty. W tym wątku nie podobało mi się to, że terapeutka nie była do końca pozytywną postacią. Przez to pokazano, że nie do końca można ufać psychologowi. Jest to książka głównie dla młodzieży, więc szkoda, że akurat osoba, która powinna być kojarzona z zaufaniem, była wątpliwa.
W książce występuje bardzo dużo postaci. Początkowo ciężko jest się połapać kto jest kim. Dopiero po jakimś czasie się to w głowie układa. Nie ma w tej książce postaci zbędnych. Każda z nich odgrywa jakąś część historii i jest pośrednio bądź bezpośrednio związana z tajemnicą medalionów. Jednak nie każdej postaci poświęcono tyle samo miejsca. Nawet bohaterowie związani z medalionami nie zajmują równej części historii. Na pierwszy plan wybija się Mar. Jak się z czasem okazuje ma ona do odegrania kluczową rolę w historii. Jednak chciałoby się więcej innych postaci, móc ich lepiej poznać.
Mnogość postaci i wątków powoduje, że momentami odczuwa się zaburzenia w chronologii. Przeskakujemy między teraźniejszością a przeszłością. Czasem trzeba się skupić, aby wiedzieć o czym jest mowa. Zakończenie książki jest raczej otwarte. Wyczuwa się tam nutę niedopowiedzenia, coś co można pociągnąć dalej.
Sądziłam, że będzie to fantastyka dla młodzieży. Muszę przyznać, że pod tym kątem się trochę zawiodłam. W książce jest za mało, nazwijmy to - magicznych wstawek. Jest co prawda mowa o tych medalionach i Granicy, ale za mało odczuwalna była te nierealność. Chciałoby się tego więcej. Autorka bardziej skupiła się na postaciach i na tej realnej stronie życia, niż na tej nadprzyrodzonej. Plusem tej książki jest to, że osadzona jest w Polsce, a historia związana jest z Bieszczadami.
Książkę wysłuchałam w formie audiobooka. Czytała ją Roksana Samagalska. Muszę przyznać, że lektorka nie przypadła mi do gustu. Głos nie pasował mi do fabuły. Był bardzo miękki i brakowało mi emocji. Na szczęście fabuła książki była lekka i szybko się przez nią płynęło.
Potępione to książka skierowana głównie do młodzieży. Nie jest to historia idealna i nie porwała mnie na tyle, bym chciała sięgnąć po drugi tom jeśli powstanie. Sądzę, że po tę książkę mogą sięgnąć zarówno nastolatkowie jak i dorośli. Nadaje się zwłaszcza na wakacje, na plażę, kiedy chcemy sięgnąć po coś lekkiego.

Komentarze
Prześlij komentarz