Przejdź do głównej zawartości

Sprawiedliwy oprawca

Są książki, o których z góry wiemy, że nie są najwyższych lotów. Doceniamy je jednak za wciągającą fabułę i lekki styl. Są naszymi tzw. „guilty pleasure”. Takie książki pomagają nam w szybki sposób oderwać się od rzeczywistości oraz dają poczucie odprężenia. Dla mnie jednymi z takich książek są kryminały Aleksandry Marininy. Nie sięgam po nie zbyt często, a jedynie w momentach, kiedy chcę coś przeczytać, ale nie do końca się angażować. Ostatnio udało mi się przeczytać Sprawiedliwego oprawcę.

Sprawiedliwy oprawca to kolejna książka z cyklu o Anastazji Kamieńskiej. Przyznam, że nie czytam książek z tego cyklu po kolei, zgodnie z chronologią wydarzeń. Wybieram książkę, która tematycznie akurat mi odpowiada. I dopiero teraz zaczęłam się zastanawiać, czy dobrze robię, tak „skacząc” po fabule. Z jednej strony nie ma to znaczenia. Każda książka traktuje o innej sprawie, a nasza bohaterka rozwikłuje co i rusz nowe zagadki. Łatwo jest się połapać, co dzieje się w życiu bohaterów – to trochę tak jak z serialami, które lecą w telewizji już od ponad 20 lat. Z drugiej strony ta chronologia jest ciekawa. Fajnie jest patrzeć, jak życie bohaterów się zmienia i co ich do danych sytuacji skłoniło.


Na podstawie książek, które już przeczytałam, mogę powiedzieć, że ta seria nie jest bardzo dynamiczna. Nasza bohaterka jest analitykiem w milicji. Na dodatek Anastazja Kamieńska jest introwertyczką, lubi ciszę i spokój. W 100% oddaje się swojej pracy, niekiedy przynosi ją nawet do domu. W życiu codziennym jest, no cóż, chaotyczna, nie sprząta, nie gotuje. Nie jest klasyczną panią domu. Ciekawy jest ten jej kontrast między tym, jaka jest w pracy, a jaka w domu. Jak na analityka przystało, sprawy rozwiązuje na podstawie dedukcji, analizuje ludzkie zachowania i zebrane materiały. Nie lubi pracy w terenie, od tego ma kolegów. Ze względu na swoje zdolności analityczne często bywa „mózgiem operacji”.


Właśnie dlatego powierzono jej niełatwe zadanie – ma zapewnić ochronę i dostarczyć całego do Moskwy Pawła Saulaka. Mężczyzna wychodzi z więzienia po odbyciu dwuletniego wyroku. Pod kolonią karną oprócz Anastazji Kamieńskiej na mężczyznę czeka jeszcze parę osób. Każdy z nich chce dostarczyć Saulaka do swojego pracodawcy. Okazuje się, że mężczyzna jest kluczowym pionkiem, którego można wykorzystać w wyścigu o fotel prezydencki, a akurat odbywa się kampania wyborcza.


Przyznam, że ta część, kiedy Kamieńska próbuje bezpiecznie przetransportować Saulaka, jest najbardziej dynamiczna. Tylko nie spodziewajcie się takiego tempa akcji jak w Szybkich i wściekłych – to nie ten typ książek. Nie jest to dla naszej bohaterki zbyt łatwe zadanie. Nie dość, że samo w sobie stanowi niebezpieczeństwo – w końcu za nimi podążają pozostali, którzy chcieliby przechwycić Saulaka – to jeszcze kobieta musi przebywać z Pawłem 24 godziny na dobę. Jak już wiemy, ceni sobie spokój i indywidualizm. Ponadto mężczyzna nie jest zbyt rozmownym kompanem.


Na szczęście zadanie zostało wykonane i Anastazja może powrócić do swoich obowiązków, które lubi najbardziej – rozwiązywania kolejnych spraw. Niedługo potem kobieta rozpoczyna śledztwo w sprawie serii zagadkowych zabójstw. Wkrótce okazuje się, że kolejne ofiary są sprawcami wielu okrutnych mordów popełnionych na samotnych starszych ludziach, a także młodych dziewczętach i dzieciach.

Kim jest tajemniczy kat? I dlaczego karze przestępców? Tego dowiecie się z książki.


Po Sprawiedliwego oprawcę sięgnęłam, ponieważ na swoim Instagramie utworzyłam na II kwartał 2026 r. wyzwanie: „Przeczytam książkę o władzy, systemie lub hierarchii”. Ta część pasowała więc idealnie – w końcu jest po części o wyborach prezydenckich. Autorka pokazała, jak w tym okresie pracują sztaby wyborcze i służby. Przedstawiona została machina zwana „manipulacją”. Każdy kandydat stosuje inne zagrywki, nie zawsze zgodne z prawem, aby tylko wygrać i pozbyć się swoich rywali. Co prawda akcja rozgrywa się w latach 90., ale bądźmy szczerzy – ile od tego czasu zmieniło się w tym temacie?


Podobała mi się ta część. Było w niej co prawda sporo wątków, wiele postaci i łatwo było odkryć, kto jest katem. Jednak sposób poprowadzenia akcji, to, jak Anastazja próbuje się połapać w tym wszystkim, był ciekawy. Podobały mi się jej wywody. Wszystko było logiczne, wszystko z czegoś wynikało. Widać, że autorka od początku miała dobry zamysł na tę książkę. Nie dzieje się w niej nic bez przyczyny, wszystko ma swoje następstwa.


Ciekawe było również dodanie wątku hipnozy. Nawet nie spodziewałam się, że może być ona w taki sposób wykorzystywana…


Sprawiedliwy oprawca co prawda nie jest książką z wartką akcją, ale mimo wszystko się przez nią płynie. Niech nie zwiedzie Was jej objętość. Mimo iż jest to cegiełka, to naprawdę szybko się ją czyta.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...