Najpierw książka, potem film? Gdy tylko dowiedziałam się, że są plany zekranizowania książki Mag z Kremla, a w postać Władimira Putina ma się wcielić Jude Law, uznałam, że muszę ją przeczytać. I oto: stało się! Jestem świeżo po przeczytaniu tej powieści!
Na wstępie powiem: książka jest fikcją i o tym trzeba pamiętać sięgając po nią. Niech Was nie złudzą niektórzy bohaterowie, o których słyszeliście w wiadomościach: Władimir Putin, Michaił Chodorkowski, Eduard Limonow, Jewgienij Prigożin czy też Borys Bierezowski. Niektóre wydarzenia też są Wam zapewne znane: wojna czeczeńska, “Pomarańczowa rewolucja”, bądź zatonięcie “Kurska”. Czy to wszystko nie jest znajome?
Głównym bohaterem powieści jest Wadim Baranow (pierwowzorem tej postaci jest Władisław Surkow), określany mianem “maga z Kremla”. Opowiada on historię swojego życia. Mówi o swym dziadku i ojcu i o ich wpływie na niego. O swej pierwszej miłości. Ale przede wszystkim - o swojej karierze. Początkowo był reżyserem teatralnym i producentem reality show. Jak to się więc stało, że stanął u boku najpotężniejszej osoby w Rosji? Został po prostu zauważony przez Bierezowskiego. To on przedstawił naszego bohatera przyszłemu prezydentowi, a ten dostrzegł w nim potencjał. W ten oto sposób Wadim stał się artystą największej sceny - Rosji. Nie interesował się aż tak polityką i wiedział, że obywatele też jej aż tak nie śledzą. Ludziom potrzebne było co innego - mit wielkości i wyjątkowości. Baranow wiedział jak igrać z ludźmi. Jak kreować rzeczywistość, aby społeczeństwo uwierzyło w narrację państwa. Jak mieszać prawdę z fikcją. Pod tym kątem był showmanem. Stworzył ogromne widowisko, którego odbiorcami byli zwykli ludzie. I nagle bum: ustąpił ze stanowiska doradcy prezydenta. Od tego momentu słuch o nim zaginął.
Nasz bohater nie tylko opowiada o swoim życiu i o pracy. W jego wypowiedzi wprowadzone zostały przemyślenia odnośnie władzy. Czym ona jest, jakimi prawami się rządzi. Jakie są różnice między Rosją a Zachodem. O tym, czym jest manipulacja i jak się ją tworzy. Nawet o wpływie technologii na politykę, a może i na odwrót? Spodobało mi się, że idee naszego bohatera nie były przekazane w sposób nachalny, jakbyśmy czuli, że ktoś nas zmusza do myślenia w ten, czy inny sposób.
Nie brak tu odniesień do literatury, zwłaszcza do My Jewgienija Zamiatina, tym bardziej, że nadal jest aktualna:
Powieść “My” nie opisywała jedynie Związku Sowieckiego, opowiadała zwłaszcza o świecie gładkim, bez nierówności, algorytmach, globalnej matrycy w trakcie konstruowania i jej przeciwieństwie: nieuniknionej niewydolności naszych prymitywnych mózgów. Zamiatin był wyrocznią, nie zwracał się tylko do Stalina - wskazywał palcem wszystkich dyktatorów przyszłości, oligarchów z Doliny Krzemowej i bonzów z jedynej chińskiej partii.
Muszę przyznać, że książkę czytało mi się bardzo dobrze. Podobał mi się język. Narracja jest prowadzona tak lekko. Niemalże płynie się przez tę historię. A warto zwrócić uwagę, że narracja jest głównie jednoosobowa.
Zachęcam Was do sięgnięcia po tę książkę. Muszę przyznać, że nie mogę się doczekać filmu. Jestem bardzo ciekawa w jaki sposób ją przedstawią. Mam pewne obawy do ekranizacji, no, ale zobaczymy co z tego wyjdzie.


Komentarze
Prześlij komentarz