Przejdź do głównej zawartości

Czerwona Królowa

Dawno, dawno temu pewnego słonecznego dnia, mała złotowłosa dziewczynka o imieniu Alicja pobiegła za białym królikiem i wpadła do króliczej jamy. Trafiła do świata pełnego czarów o jakich nawet nie śniła. Była to cudowna kraina, ale rządziła nią zła Czerwona Królowa - Królowa Kier, która wszystkich chciała skrócić o głowę. Alicja o mały włos uniknęła kary od Królowej i jakoś udało jej się powrócić do domu. Tę bajkę znamy wszyscy. Jednak Christina Henry w swojej powieści Alicja ukazała nam inną perspektywę tej historii, o wiele bardziej mroczną. W Czerwonej Królowej powracamy do przygód Alicji i Topornika. 




Nasi bohaterowie uciekają tunelem ze Starego Miasta. Są głodni, spragnieni i piekielnie zmęczeni. Gdy odnajdują wyjście liczą, że uda im zaznać trochę spokoju. Jednak czegoś takiego się nie spodziewali. Cała okolica wokół Miasta została spalona. A na dodatek w górze widzą jakąś maszynę i nie wiedzą kto nią steruje, ani czego szukają. Muszą się jakoś ukryć.


Idą przed siebie i docierają do lasu. Niemalże już u wejścia czyhają na nich dzikie zwierzęta, ale dzięki umiejętnościom Alicji, nie spotyka naszych bohaterów krzywda. Mogą podążać dalej. W końcu docierają do jakiejś wioski. Mają wrażenie, że nikt w niej nie mieszka. Nie słychać bowiem żywej duszy. Korzystając z okazji kąpią w strumieniu. Czują jednak zapach jedzenia. A pamiętajcie, że są niesamowicie głodni. Udają się do chatki, z której dobiegają zapachy. Nikogo w niej jednak nie zostają, a na wierzchu leży chleb. Częstują się nim, ale zostawiają w zamian zapłatę.


Następnego dnia wyruszają dalej w drogę w głąb lasu. Niestety dalsza ich podróż nie jest już taka kolorowa. Słyszą jakieś dźwięki i widzą zarysy sylwetek. Topornik rusza za tropem. Jest żądny krwi. Alicja pozostaje sama. Wpada w ręce olbrzyma, który chce ją zjeść. Na szczęście z opresji ratuje ją inny olbrzym - Pen. Od niego dowiaduje się, że las i wioska, w której byli należy do Białej Królowej i jest zaczarowany, a Topornik wpadł w jej sidła. Lasem rządzą pewne zasady, których nawet złoczyńcy muszą przestrzegać. W lesie Alicja zostaje wystawiona na parę prób, ale udaje jej się ujść z życiem. 


Nasza bohaterka dociera do małej wioski. Tym razem żyją w niej ludzie. Widać, że są przerażeni. Okazuje się, że Biała Królowa każe składać im w ofierze swoje dzieci. Alicja postanawia pomóc wieśniakom. Chce uratować ich pociechy, a przy okazji swego ukochanego. Udaje się do zamku Białej Królowej. O dalszych przygodach Alicji dowiecie się sięgając po tę część.


Nie zapominajcie tylko o jeszcze jednym wątku. Topornik chciał odnaleźć córkę. To była ich główna misja. Czy się powiedzie, to się okaże. A może odnajdzie coś więcej? Tego wszystkiego dowiecie się czytając książkę.


Podoba mi się pomysł na tę książkę. Jest tutaj zupełnie inne przedstawienie Czerwonej i Białej Królowej. Ich obraz znacznie różni się od tego, który znamy z książek bądź filmów. Fajny i nieoczywisty zabieg - łamanie stereotypów. To też pokazuje, że nie wszystko jest takie jakie mogłoby się wydawać. Jeszcze dochodzi postać Czarnego Króla, która też nie jest taka oczywista.


Czerwona Królowa jest mniej brutalna niż Alicja. Wiemy, że Biała Królowa porywa dzieci, ale nikt nie wie co się z nimi dzieje. I czy w ogóle żyją. 


Ta część mocniej koncentruje się na Alicji i jej magii. Dziewczyna zaczyna się jej uczyć. Poznaje swoje możliwości. Stara się zrozumieć jak ta magia działa. Ponadto przez to, że została sama staje się bardziej samodzielna i zaczyna myśleć. To chyba jej największy progres! Muszę przyznać, że w tej części jej postać już mnie tak nie irytowała. Myślę, że główną zasługą tego jest fakt, że nie miała wsparcia i musiała stać się samodzielna.


Ogólnie tę część czytało mi się lepiej. Dialogi były lepiej zbudowane, a przede wszystkim było ich mniej, więc nawet jeśli nie były idealne, to przynajmniej nie rzucało się to aż tak w oczy. I zakończenie było ciekawsze. 


Największym plusem był prolog do tej części. Został on napisany w stylu interludium. Jak przeczytałam jest to: utwór sceniczny, wykonywany w średniowieczu, między kolejnymi scenami misteriów. Zazwyczaj miał charakter komiczny, z tego typu przedstawień wzięła początek farsa. Przyznam, że nie spotkałam się wcześniej z tym pojęciem, całe życie człowiek się czegoś uczy 🙂 Niemniej… Gdybym miała sama powiedzieć czym jest ten prolog: jest to bajka, którą opowiada znany już nam Cheshire jakieś małej dziewczynce o przygodach Alicji. Bardzo mi się dobrze ten wstęp. Świetna wstawka między dwoma częściami historii Alicji i Topornika.


Nie była to część idealna. Niemniej jednak, czytało mi się ją lepiej niż pierwszy tom. Teraz z większą chęcią podejdę do ostatniej już książki z tego cyklu, a mianowicie do Lustra. Widziałam, że będą to opowiadania. Trzymajcie kciuki, aby w moim odczuciu była to najlepsza część z serii.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...