Wyobraźcie sobie, że resetujemy obecny świat. Na jego szczątkach budujemy coś nowego. Pozbywamy się polityki, konfliktów, śmierci naturalnej i innych niedogodności. Tworzymy nowe udogodnienia. Ludzie mają zapewnioną stałą płacę nawet jeśli nie pracują, a lekarze są w stanie nas uratować niemalże w każdej sytuacji. Tworzymy harmonię. Swoje życie powierzamy mocno rozbudowanej sztucznej inteligencji. Tylko czy da się stworzyć utopię? Powracamy do świata wykreowanego przez Neala Shustermana. Tym razem zanurzamy się w drugą część cyklu Żniwa śmierci - Thunderhead.
Zanim jednak przejdę do opisu i podzielenia się swoimi wrażeniami po przeczytaniu Thunderhead muszę wrócić do Kosiarzy. Pod koniec ostatniej recenzji [link] wspominałam Wam, że jeden z bohaterów wybrał sobie na patrona osobę z Carskiej Rosji. Teraz mogę w końcu wszystko ujawnić. Kosiarzem została Citra. Przybrała ona imię Anastazja, na cześć Anastazji Romanowej. I zrobię tutaj osobistą dygresję. Tak jak wspomniałam poprzednio ucieszyłam się, ponieważ przeczytałam jakiś czas temu bardzo ciekawą książkę o śmierci rodziny carskiej - Romanowowie: ostatni rozdział. Ponadto jedną z moich ulubionych bajek dzieciństwa jest Anastazja z 1997 roku. Ten film miał na mnie bardzo duży wpływ. Nie dziwcie się więc, że oczy mi się zaświeciły, gdy dowiedziałam się jakie imię przybrała Citra. Wróćmy jednak do Thunderhead.
Na ostatnim konklawe to Citra została wybrana na kosiarza. Dziewczyna nie zabiła jednak Rowana, zamiast tego przyznała mu roczny immunitet. Chłopak jednak nie wrócił do dawnego życia. Nie mógł. Wyznaczył sobie nową misję: pozbyć się kosiarzy, którzy postępują wbrew zasadom. Przyodział czarną szatą i zaczął wymierzać sprawiedliwość. W świecie kosiarzy otrzymał miano Lucyfera.
Natomiast Citra przyzwyczaja się do swojej nowej roli - kosiarz Anastazji. Jej mentorką pozostaje kosiarz Curie. Dziewczyna dokonuje pierwszych zbiorów, ale na własnych zasadach, nie łamiąc przy tym żadnych praw Kosodomu. Postanowiła, że nie będzie zabijać ludzi od razu. Daje im miesiąc na załatwienie swoich spraw. Ponadto ludzie mogą sobie wybrać w jaki sposób chcą umrzeć. Po wyznaczonym terminie mają zadzwonić do kosiarz Anastazji i umówić się z nią na zbiory. Na wszelki wypadek, gdyby próbowali uciec, bądź nie zadzwonili, mają wszczepioną truciznę, która po miesiącu się aktywuje i ich uśmierci. Anastazja wybrała bardzo pracochłonną metodę zbiorów, ale najbardziej humanitarną. W nieświadomy sposób stała się nowym głosem w Kosodomie.
Trochę to przypomina serię Igrzyska śmierci. Główna bohaterka - Katniss Everdeen poprzez okazanie wielkoduszności jednej z dziewczynek, a następnie złamaniu zasad gry z Peetą stała się symbolem nadziei dla pozostałych dystryktów. Stała się Kosogłosem. Przy okazji bardzo polecam Wam tę serię jeśli jeszcze jej nie czytaliście.
Wracając jednak do naszych bohaterów… Citra i Rowan nadal mają z sobą sporadyczny kontakt. Na tyle ile mogą starają się dbać o siebie.
Nagle sprawy przybierają niespodziewany obrót. Na kosiarz Anastazję i Curie zaczyna się polowanie. Nigdzie nie są bezpieczne. Na dodatek nie wiedzą kto za zamachami na ich życie stoi. Ale to jeszcze nic… Rowana dopada przeszłość. Powiem tylko tyle: takie obrotu spraw się nie spodziewałam. Za tym poszła już cała akcja, która ma wpływ nie tylko na naszych bohaterów, ale i na cały Kosodom.
W tej części poznajemy nowego bohatera - Greysona. Nie jest on związany ze światem kosiarzy. Greyson to zwykły, nieśmiały chłopak, który pragnie pracować dla Thunderheada. Jego marzenie się spełnia. Nie mógł jednak przypuszczać jakie plany ma dla niego Thunderhead. Chłopak ryzykuje dla niego wszystko. Poświęca się doszczętnie. Przyjdzie mu się zmierzyć z sytuacjami, które nie są dla niego łatwe. Czasem zaczyna wątpić w słuszność sprawy. Greyson to ciekawa postać, która wnosi coś nowego.
W tej części lepiej poznajemy wykreowany przez autora świat. Zacznijmy od kosiarzy. Widzimy ich struktury. Jak przebiegają kwestie formalne. I jakie skrywają sekrety. Poznajemy jednak również o wiele lepiej Thunderheada. Dowiadujemy się czym jest i w jaki sposób myśli. Z zasady jest to system wszechwiedzący i bezbłędny. Jednak jak się okazuje ma pewne luki. Po pierwsze, gdy go tworzono nie przekazano mu pełnej wiedzy. Po drugie, nie umie odczytywać ludzkich emocji. Dowiadujemy się również jak wygląda struktura społeczeństwa. Obok zwykłych obywateli są bezmanierowcy. Określilibyśmy ich mianem ludzi poza marginesem społecznym oraz buntownikami. Mają przydzielonych “kuratorów” do których muszą się regularnie zgłaszać. Prowadzą życie na uboczu i nie mają kontaktu z Thunderheadem. Za dobre sprawowanie oczywiście mogą “wydostać się” z tego statusu.
W tej części również są poruszane kwestie z Kosiarzy takie jak moralność czy polityka. Dochodzi jednak nowy wątek, który był wcześniej wspomniany, ale tutaj został rozbudowany: sztuczna inteligencja. Gdy tak czytam te książki to myślę sobie, że nie chciałabym, aby świat poszedł w tę stronę. Sztuczna inteligencja odbiera ludziom umiejętność samodzielnego myślenia i radzenia sobie z problemami. Miejmy nadzieję, że wizja świata przedstawiona przez Neala Shustermana nigdy się nie spełni.
Na koniec wspomnę o jednej kwestii, która z tego co wiem była często porusza w social mediach: tłumaczenie tytułu. Moim zdaniem tłumacz wykonał świetną robotę przy tłumaczeniu i podjął słuszną decyzję, aby nie dokonać tłumaczenia słowa “thunderhead”. W zarówno pierwszej jak i w drugiej części mamy wyjaśnione co to słowo oznacza. Wydaje mi się, że jest to na tyle zawiłe i niejednoznaczne zjawisko, że przetłumaczenie go poprawnie graniczy z cudem. Z ciekawości sprawdziłam jak została ta część przetłumaczona na rosyjski i nie brzmi to dobrze: Грозовое облако, czyli “Chmura burzowa”. A czym był tak właściwie Thunderhead?
Nazwano mnie Thunderheadem - w pewnym sensie to poprawne określenie, ponieważ jestem “chmurą”, która wyewoluowała w coś o wiele bardziej treściwego i złożonego. Choć to jednocześnie błędna analogia. Superkomórka burzowa zagraża i straszy. Z pewnością rozpalam się błyskawicami, lecz one nigdy nie uderzają w powierzchnię (...).
Ta część była dla mnie bardzo nieprzewidywalna. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Ostatnie strony sprawiły, że mam ochotę od razu sięgnąć po trzeci tom - Żniwo. Jestem na maksa ciekawa co się tam będzie działo i czym jeszcze zostanę zaskoczona.

Komentarze
Prześlij komentarz