Przejdź do głównej zawartości

Snape. Prawdziwa twarz tajemniczego mistrza eliksirów

Kto nie marzył o otrzymaniu listu do Hogwartu? Jak fajnie byłoby móc zanurzyć się w świecie pełnym magii. Móc udać się na zakupy na ulicę Pokątną, kupić różdżkę, składniki do eliksirów, zwierzątko. Następnie udać się do szkoły i dzięki Tiarze Przydziałów dowiedzieć się do jakiego domu się trafi: Gryffindoru, Hufflepuffu, Ravenclawu czy Slytherinu. Każdy z tych domów miał swojego opiekuna. Jednym z najciekawszych nauczycieli był bez wątpienia profesor Severus Snape - opiekun Slytherinu i nauczyciel eliksirów (przynajmniej przez dłuższy czas). To właśnie tej postaci poświęcona jest książka Lorrie Kim - Snape. Prawdziwa twarz tajemniczego mistrza eliksirów.

Książek związanych z Harrym Potterem jest mnóstwo. Wyszły książki kucharskie oraz przewodniki po magicznym świecie i zaklęciach. Na rynku nie brakuje również tytułów skupiających się na bohaterach serii. Na początku tego roku ukazała się książka, o Dumbledorze - Dumbledore. Życie i kłamstwa najsłynniejszego dyrektora Hogwartu. Na marginesie, przyznam się, że nie czytałam tych książek, ale nie wiem, czy zamierzam. W wakacje tego roku ukazała się książka poświęcona jednej z moich ulubionych postaci - Sverusowi Snapowi - Snape. Prawdziwa twarz tajemniczego mistrza eliksirów. Po ten tytuł wiedziałam, że muszę sięgnąć. Migiem go zakupiłam. Jednak z przeczytaniem czekałam do listopada, bo w tym roku to mój miesiąc pełen magii [link].


Mimo iż bardzo chciałam przeczytać tę książkę to nie wiedziałam, czego mogę się po niej spodziewać. Przyznam, że sięgnęłam po nią w ciemno. Nie przeczytałam dokładnie o czym jest. Starałam się unikać recenzji i nie patrzyłam jak jest oceniana. Chciałam, aby bodźce zewnętrzne nie wpływały na mój odbiór książki.


Muszę przyznać, że książka jest przepięknie wydana. Zielona okładka, bo Snape wywodził się ze Slytherinu. Na pierwszym planie widzimy mieniącego się patronusa - łanię. Przepięknie to wygląda. W środku też nie jest źle. Każdy rozdział oddzielony jest zielonymi stronami. Cytaty również wyodrębnione zostały tym kolorem.


Mój zachwyt jednak szybko przeminął. Pierwszy rozdział ledwo skończyłam. Chyba czytałam go tydzień. Z pozostałymi nie było lepiej. Ledwo przebrnęłam przez tę książkę. Przyznam, że zaczęłam ją czytać nawet na głos mojej psince - Diunie i ona szybko przy niej zasypiała.


Nie podobało mi się, że każdy rozdział poświęcony był analizie innej części Harrego Pottera. Z jednej strony rozumiem ten zabieg. Dzięki temu mieliśmy zobaczyć przemiany głównego bohatera na kartach powieści. Z drugiej jednak strony nie porządkowały wszystkiego. Najbardziej było to zauważalne przy omawianiu Huncwotów i stosunku Snapa do nich. Po raz pierwszy ten wątek pojawił się w Więźniu Azkabanu, potem w Księciu Półkrwi (w międzyczasie też były jakieś drobne wzmianki). Są wątki, które po prostu powinny być opisane razem, bez skakania z tematu na temat. Ogólnie wywody autorki nie były zaskakujące, nie wnosiły zbyt wiele nowości. Za to były rozciągnięte na wiele zdań i czasem się powtarzały. Niektóre teorie autorki były naciągane. Ciekawe było natomiast powoływanie się na wypowiedzi samej J.K.Rowling, czy do stron poświęconych Harremu Potterowi, to dało nam informacje, których nie znajdziemy w książce.


Często odniosiłam również wrażenie, że ta książka jest streszczeniem każdej serii. Po ten tytuł sięgną raczej fani Harrego Pottera, a więc osoby, które znają każdą część. Czy jest zatem potrzeba, aby przypominać co się wydarzyło w każdej z książek? Autorka powinna więcej uwagi skupić na samym Snapie. Bardzo dużo mówi się tu o Harrym, Hermionie, Dumbledorze. Oczywiście, z każdą z tych postaci Snape miał bezpośredni kontakt, niektóre miały wpływ na jego życie, ale miałam poczucie zaburzenia proporcji.


Muszę przyznać, że język też był dla mnie męczący. Miał na to wpływ właśnie ten szkolny charakter książki.


Książka ta mi przypominała trochę wypracowanie szkolne i pisanie charakterystyki jakiegoś bohatera. Niestety, rozczarowałam się tą pozycją. Lepiej poszukać jakiś filmików na YouTube, w których dokonywana jest analiza Harrego Pottera, bądź snute są różne hipotezy wokół niego. Warto również wejść na oficjalny fandom Harrego Pottera.


Poniżej znajdują się linki do stron, które polecam. Jeśli była możliwość przekierowałam od razu na materiały poświęcone Severusowi Snapowi, bo o nim dziś piszę.

 

Harry Potter Wiki - link

Imaginarium - link (tutaj znajdziecie sporo filmów poświęconych Snapowi)

Potterownia - link

Strefa Czytacza -  link



Żałuję, ale ta książka mnie nie porwała. Mam poczucie straconego czasu. Pomijam fakt jak się męczyłam czytając ją. Książka Snape. Prawdziwa twarz tajemniczego mistrza eliksirów nie jest warta uwagi.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...