Przejdź do głównej zawartości

Warner Bros. Harry Potter

Od wielu lat moim marzeniem było móc wejść do świata Harrego Pottera. W tym roku w końcu mi się to udało. Wybrałam się do Londynu, a co za tym idzie do Warner Bros. Studio Tour London – The Making of Harry Potter.

Harry Potter to książki mojego dzieciństwa. Przyznam, że swoją przygodę zaczęłam jednak od filmu. Pamiętam jak chrzestna zabrała mnie do kina na Harrego Pottera i Kamień Filozoficzny. Kupiła mi popcorn i kubek ze zdjęciem z filmu; niestety, kubek nie przetrwał. Z seansu wyszłam oczarowana. Byłam podekscytowana, bo Harry Potter miał takie same okulary jak ja. Po tym filmie mówiłam, że noszę potterki 😉 


Dzięki temu filmowi sięgnęłam po pierwszy i kolejne tomy. Chodziłam do biblioteki i zapisywałam się na listy oczekujących. Nigdy nie mogłam jednak trafić na trzeci tom - Harry Potter i więzień Azkabanu. Tę część znam głównie z filmów, a przeczytałam ją dopiero jako osoba dorosła.


Filmy obejrzałam wiele razy. Uwielbiam Kamień Filozoficzny. Zawsze, gdy słyszę już pierwsze nuty to się rozczulam. Mam do tej części największy sentyment, bo od niej wszystko się zaczęło. Lubię również Więźnia Azkabanu. Jest to jedyna część, w której nie występuje Voldemort i jest rodzinna. Bardzo lubię oglądać jeszcze Czarę Ognia. Jest pełna przygód i jest chyba najbardziej barwna. Kolory są w niej cieplejsze niż w pozostałych częściach. Ostatnią częścią, którą mogłabym oglądać non stop jest Książę Półkrwi. Tyle się w niej dzieje! Jest to chyba najbardziej wciągająca część ze wszystkim. O Snapie czytałam ostatnio książkę, której recenzję znajdziecie klikając tutaj.


Uwielbiam Harrego Pottera. Bardzo chciałam zobaczyć w jaki sposób były kręcone te filmy. W tym roku udało mi się spełnić to marzenie. Dzięki mojej siostrze. Namówiła mnie na wspólny wyjazd z naszymi partnerami do Londynu i do Warner Brosa do studia Harrego Pottera.


Do studia Warner Brosa pojechaliśmy piętrowym autobusem. Podróż trwała około 1,5 godziny. Udało nam się siedzieć na górze. W autobusie leciał Harry Potter i Kamień Filozoficzny. Przyznam, że zamiast oglądać coś co znam, wolałam podziwiać widoki zza okna.


Gdy dojechaliśmy na miejsce zauważyliśmy bardzo długą kolejkę do wejścia, jednak o dziwo bardzo sprawnie się poruszała. Szybko udało nam się wejść do środka. Już od wejścia można było poczuć klimat filmu.


Z głównego holu szło się lekko krętym korytarzem do sali, w której przewodnik opowiedział nam co nas czeka po drugiej stronie. Było to tak fajnie i ekspresyjnie powiedziane. Czuć było pozytywną energię od pracowników, aż nią zarażali. Tacy właśnie ludzie powinni pracować w miejscach związanych z rozrywką.


Następnie udaliśmy się do sali kinowej. To był dopiero początek wycieczki, a ja już się popłakałam ze wzruszenia. Cieszyłam się, że mogłam tam być. Poczułam, że moje marzenie się spełnia. Po seansie udaliśmy się do Wielkiej Sali, a stamtąd prosto w zakamarki świata Harrego Pottera. Widzieliśmy w jaki sposób były tworzone niektóre miejsca oraz postaci. Słyszałam jak tworzono niektóre sceny we Władcy Pierścieni i nigdy nie przypuszczałam, że Harry Potter wymagał również tyle kreatywnej pracy. Wiele wysiłku włożono w stworzenie chociażby goblinów, czy profesora Lubina pod postacią wilkołaka. Myślałam, że to wszystko było cyfrowe, a jednak nie.


Niczym Ron Weasley nie lubię pająków. Przeraził mnie więc Zakazany Las. Pełno było w nim tego paskudztwa. Aż w tym miejscu zacytowałam:
Czemu pająki? Dlaczego to nie mogą być motyle?  Nawet sztuczne mnie przerażają.


Bardzo duże wrażenie zrobiła na mnie makieta Hogwartu. Była ogromna i bardzo szczegółowa. Zrobiona została w skali 1:24, więc możecie sobie wyobrazić jej rozmiar. Zadbano o każdy szczegół: widać było latarnie i drzewa. Sprawiała imponujące wrażenie.


Oczywiście zrobiliśmy sobie przerwę i udaliśmy się na piwo kremowe. Co do smaku zdania mamy podzielone. Mi i siostrze bardzo smakowało, naszym partnerom - niekoniecznie.


Brakowało mi jednej rzeczy: Komnaty Tajemnic. Bardzo chciałam ją zobaczyć. Oglądając drugą część Harrego Pottera to miejsce wygląda niesamowicie. Jest mroczne, zimne i jednocześnie intrygujące.


To nie była zwykła wycieczka. To była podróż przez siedem części historii, którą kocham. Nie tylko chodziło się, oglądało ekspozyty i czytało o nich. Było sporo miejsc interaktywnych. Uważam, że to fajna zabawa zarówno dla mniejszych jak i większych fanów serii przygód o młodym czarodzieju. Jest to wycieczka, którą bez wątpienia zapamiętam do końca życia.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...