Przejdź do głównej zawartości

Kowbojskie tango

Opowiadania nigdy nie były moim ulubionym gatunkiem. Czytając je, często nie potrafię w pełni zagłębić się w przedstawione historie. Mam wrażenie, że urywają się zbyt szybko. Zdecydowanie bardziej cenię dłuższe formy, które pozwalają stopniowo wnikać w fabułę i lepiej poznawać bohaterów. Mimo to lubię dawać krótkiej prozie kolejne szanse, licząc, że w końcu mnie zaskoczy i dostarczy emocji, których w niej dotąd brakowało. Z takim nastawieniem sięgnęłam po opowiadania Maggie Shipstead Kowbojskie tango.

Książkę przeczytałam w ramach współpracy barterowej z Wydawnictwem Znak.


Często mówi się, że mistrzem krótkiej formy był Antoni Czechow, jednak nigdy nie potrafiłam docenić jego opowiadań. Zdecydowanie bliższe okazały mi się jego dłuższe utwory, takie jak Dramat na polowaniu czy Wyspa Sachalin. Próbowałam sięgać również po opowiadania innych autorów — zarówno z minionych epok, jak i współczesnych — jednak żadne z nich nie porwało mnie na tyle, by pozostać ze mną na dłużej. Tym większe było moje zaciekawienie, gdy sięgnęłam po opowiadania Maggie Shipstead. Autorka jest finalistką Nagrody Bookera oraz Women’s Prize for Fiction.


Women’s Prize for Fiction to jedna z najbardziej prestiżowych brytyjskich nagród literackich przyznawana corocznie za powieść anglojęzyczną z ostatniego roku, opublikowaną przez kobietę bez względu na jej obywatelstwo. (Wikipedia)


Kowbojskie tango to zbiór dziesięciu opowiadań, z których każde przedstawia odrębną historię. Autorka kreśli różnorodne sytuacje oraz portrety bohaterów o odmiennych osobowościach. W swoich tekstach nie koncentruje się wyłącznie na przełomowych momentach i silnych uniesieniach, ale poświęca uwagę także prozie codziennego życia. Pisze również o miłości, nie zawsze romantycznej, ukazując ją jako uczucie o wielu obliczach.


Jak to bywa w przypadku zbiorów opowiadań, jedne teksty podobają się bardziej, inne mniej. Największe wrażenie zrobiło na mnie opowiadanie tytułowe, Kowbojskie tango, choć równie mocny okazał się wstęp w Znajomej z miejsca 10A. Autorka posługuje się żywym, bezpośrednim językiem i nie stroni od prostych sformułowań. Ta momentami surowa prostota bardzo mi odpowiadała, zwłaszcza że słowa są zawsze precyzyjnie wplecione w fabułę. Rzadko miałam poczucie, że któryś fragment brzmi nienaturalnie. Wyraźnie widać, że autorka potrafi bawić się językiem, zachowując przy tym duże wyczucie.


W niektórych opowiadaniach autorka zostawia zakończenia otwarte, pozwalając czytelnikowi samodzielnie wyobrazić sobie dalszy rozwój wydarzeń.


Jeśli lubicie krótkie formy to Kowbojskie tango powinno przypaść Wam do gustu. Ze względu na różnorodność opowiadań każdy znajdzie tu coś dla siebie. Do mnie jednak nie przemówiły. Wiem, że szybko o nich zapomnę. Muszę jednak przyznać, że styl autorki na tyle mi się spodobał, że chętnie sięgnę po jakąś jej powieść

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Katabaza

Są autorzy, na których książki wręcz czekamy. Jesteśmy ciekawi, czym tym razem nas zaskoczą. Dla mnie taką autorką jest Rebecca F. Kuang, znana przede wszystkim z Wojen makowych . Pod koniec 2025 roku ukazała się jej najnowsza powieść — Katabaza . Kupiłam ją niemal od razu, jednak do dziś czekała na przeczytanie. Chciałam, aby szum wokół niej nieco opadł. Z tego, co widziałam, tę książkę albo się polubi, albo nie. Jakie są moje wrażenia? Zaraz się dowiecie. Czy zastanawialiście się jak to jest zejść do piekła? Co może nas tam spotkać? I czy w ogóle da się z niego potem wydostać? W dużym skrócie o tym jest Katabaza . Główną bohaterką powieści jest Alice Law, studentka Magii Analitycznej na Uniwersytecie Cambridge. Dziewczyna przyjechała do Londynu z Ameryki, aby uczyć się od najlepszych, a zwłaszcza od Jacoba Grimesa, uznawanego za najwybitniejszego maga w dziejach. Miała jeden cel: stać się najlepszą i móc bezpośrednio współpracować z tym profesorem. Wszystko układało się zgodnie z pla...

Ubungo

W czasie wolny poza czytaniem książek i oglądaniem seriali lubię sięgać po planszówki. Sięgam po różnego rodzaju gry: karciane, strategiczne oraz logiczne. Z przyjemnością więc zagrałam w Ubungo . Jest to gra logiczna. Samo słowo “ubungo” oznacza “mózg”. Twórcy wymyślili więc świetną nazwę do tej gry: coś prostego i ezgotycznego. Jak podpowiada nam AI: Gra planszowa Ubongo została stworzona przez polsko-szwedzkiego projektanta Grzegorza Rejchtmana i pochodzi ze Szwecji, ale nazwa "Ubongo" (co znaczy "mózg" po suahili) nawiązuje do Afryki, gdzie działa firma społeczna Ubongo tworząca edukacyjne programy telewizyjne, co może wprowadzać w błąd. Zasady gry są bardzo proste. Każdy gracz otrzymuje planszę oraz dwanaście elementów. To co jest istotne: każda plansza ma inny wzór, który należy zapełnić kolorowymi elementami. Należy to zrobić w jak najkrótszym czasie - do gry dołączona jest bowiem klepsydra. Z pozoru może wydać się to proste, ale jest wiele kombinacji do zape...

Strażniczka feniksa

Lubicie chodzić do zoo? Oglądać wszystkie te egzotyczne zwierzęta? A co powiecie na zoo, w którym nie ma pand, tygrysów, małp ani innych znanych nam gatunków? Zamiast nich spotkacie smoki, gryfy czy feniksy. O zoo pełnym magicznych stworzeń opowiada książka S.A. MacLean Strażniczka feniksa . Główną bohaterką jest Aila. Młoda dziewczyna, około trzydziestu lat. Od dziecka marzyła, aby być opiekunką feniksów i je ratować. Uparcie szła do celu: czytała mnóstwo książek na ich temat oraz ukończyła specjalny kierunek. Udało jej się osiągnąć swój cel. Rozpoczęła pracę w zoo Sam Tamculo i była opiekunką ptaków, w tym feniksa silimalskiego. Mieć pod opieką takiego ptaka to wielki zaszczyt, ale i presja. W jej zoo przebywa bowiem tylko jeden feniks silimalski. Aila próbuje zrobić wszystko, aby odpowiednia organizacja przydzieliła jej jeszcze jednego feniksa pod skrzydła. Chce bowiem reaktywować program rozmnażania feniksów. To byłoby dobre dla jej ptaka oraz dla całego zoo. W skutek pewnych okoli...