Dyskusji wokół tego, czy księża powinni żyć w celibacie, czy też nie, jest sporo. Co jakiś czas powracają w debatach publicznych, zwłaszcza gdy na jaw wychodzą hańbiące tę profesję fakty. O tym jest książka Marcina Wójcika Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu.
W ubiegłym roku przeczytałam wstrząsającą autobiograficzną książkę Colma O’Gormana Zdradzony przez kościół. Historia chłopca, który pozwał papieża. Ta książka mną wstrząsnęła podobnie jak film Tylko nie mów nikomu Tomasza Sakielskiego.
Marcin Wójcik przeprowadził szereg rozmów z ówczesnymi (nie wiem, czy nadal te osoby pełnią swoją funkcję) i byłymi księżmi, jak również z ich partnerami, partnerkami, teściowymi i innymi osobami.
Ten reportaż pokazuje, że miłość i pożądanie nie są obce księżom. Niektórzy z nich po prostu potrafią bądź znaleźli sposoby na radzenie sobie z tymi uczuciami, inni nie. Niektórzy spośród nich nie są w stanie wytrzymać w celibacie — zakochują się, pragną założyć rodzinę. Zadziwiające jest to, że związki i dzieci z nich poczęte nie są dla Kościoła problemem. Nie ma problemu, aby ksiądz, który zgrzeszył, dalej pełnił swe obowiązki, a jeśli chodzi o dziecko — Kościół pomoże w jego utrzymaniu. Ta książka pokazuje, jaka hipokryzja panuje w tym zawodzie. Księża uczą, że dziecko powinno być z miłości i najlepiej po ślubie; niekiedy jest problem z ochrzczeniem dziecka, które nie zostało poczęte w małżeństwie. A temat homoseksualizmu? Księża raczej potępiają taką miłość. Sami jednak współżyją ze sobą albo szukają partnerów na portalach randkowych…
Zdziwiło mnie, gdy przeczytałam, że są kobiety, które gustują w księżach — mówi się na nie sakrofilki. Dla nich księża są uosobieniem męskości i nie miałyby nic przeciwko grzeszeniu z nimi.
Pamiętać należy jednak, że są i dobrzy księża. Łatwo jest mówić o złych wzorcach, ale w każdej grupie są też ludzie, którzy wierzą w to, co robią, i starają się wykonywać swoje zadania jak najlepiej. Nie mierzmy więc wszystkich jedną miarą.
Książkę Celibat. Opowieści o miłości i pożądaniu wysłuchałam w formie audiobooka. Muszę przyznać, że ta książka jest tragicznie wydana. Litery są tak duże, że aż oczy bolą. Ciężko mi się czyta książki, w których wielkość czcionki jest przesadnie duża tylko po to, by zapewnić odpowiednią liczbę stron.
Jest to książka, która pokazuje, że ksiądz jest tylko człowiekiem i nie zawsze jest tak święty, jak mogłoby się wydawać. Nie oznacza to jednak, że nie ma wśród nich osób, które dobrze wykonują swoje zadania i potrafią panować nad emocjami.

Komentarze
Prześlij komentarz