Wszystkie bajki kończą się happy endem. Tak też powinno być w przypadku Alicji i Topornika. Bohaterów znanym nam doskonale z Alicji i Czerwonej Królowej, horrorów Christiny Henry. Po raz ostatni powracamy do ich historii w książce pod tytułem - Lustro.
Tym razem mamy do czynienia z inną formą literacką, a mianowicie - opowiadaniem. Przyszła mi od razu pewna myśl: Wiedźmin Andrzeja Sapkowskiego od opowiadań się zaczyna, a tutaj historia się na nich kończy, ciekawe jak to wyjdzie autorce?
W Cudownym stworzeniu główną bohaterką nie jest Alicja, lecz mała Elizabeth, mieszkająca w Nowym Mieście. Ma piękne kręcone blond włosy, uwielbia słodkości, a nawet na pewną specjalną okazję zakłada niebieską sukieneczkę. Przypomina Wam to kogoś? Dokładnie! Dziewczynka jest łudząco podobna do Alicji. Nawet jej mamie zdarza się ją nazywać tym imieniem… Myślicie, że na tym podobieństwa się kończą? Otóż nie… Dziewczynkę spotykają nieprzyjemne sytuacje, związane z pewnego rodzaju przemocą, których zaznała również Alicja. Ponadto Elizabeth jest bardzo ciekawska. I pewnego dnia, będąc w na Rynku Nowego Miasta coś dostrzega i za tym podąża. Ta jej ciekawość wprawia ją w pewne kłopoty. Na szczęście jest ktoś kto nad nią czuwa i jej pomaga. Wszystkie nieprzyjemności, które ją spotykają prowadzą do jednego - spotkania z pięknym motylem uwięzionym w słoiku… Na pewno wiecie kim on jest jeśli czytaliście pierwszą część cyklu: Alicję.
Dziewczyna z bursztynem jest opowiadaniem, w którym w końcu poczułam, dlaczego gatunkowo cały cykl jest określany mianem horroru. Nadchodzi zima, Alicja i Topornik muszą znaleźć miejsce, w którym mogliby osiąść na stałe i schronić się w cieple. Ze względu na pewne zdolności Topornika muszą się na jakiś czas rozdzielić. Jak można się domyśleć nie był to najlepszy pomysł. Nagle pogoda diametralnie się zmienia. Pojawia się zawierucha. Przemarznięta Alicja poszukuje schronienia i natrafia na jakiś dom. Wydaje się opuszczony, wchodzi tam, aby się ogrzać. Okazuje się, że nie jest to zwykły dom, lecz zaczarowany, a zamieszkują go potwory… Trochę mi to przypominało sceny rodem z Obcego.
Trzecie opowiadanie było równie ciekawe. W Kiedy pierwszy raz przyjechałem do miasta poznajemy historię młodego Topornika, zanim trafił do szpitala dla obłąkanych. Dowiadujemy się jak wyglądało jego dzieciństwo. O jego przygotowaniach do najsłynniejszej walki z niepokonanym jak dotąd - Siekaczem. Ale również o tym jak poznał swoją pierwszą miłość - Hattie, która później była jego żoną i urodziła mu córkę, którą poznaliśmy w Czerwonej Królowej. To opowiadanie stanowi portret psychologiczny Topornika. Widzimy jego zmiany, jak dąży do celu. Kiedyś był zupełnie inną osobą, nie był krwawym zabójcą, był po prostu - Nicholasem.
I w ten sposób przechodzimy do ostatniego opowiadania - Krzesło Łaski. Opowiadanie to jest zwieńczeniem przygód Alicji. Alicja i Topornik udają się w dalszą podróż celem poszukiwań miejsca, w którym mogliby zapuścić korzenie. Alicji się to miejsce przyśniło i go właśnie poszukują, tym bardziej, że czas ich nagli. Aby dostać się do wymarzonego raju muszą przejść najpierw przez Wioskę Czystych. Jej mieszkańcy są przeciwnikami magii i osobom nią władającym. O tym, kto jest “czysty”, a kto nie “decyduje” Krzesło Łaski. Każdego niegodnego spotyka straszliwy los - grzmot pioruna. Alicja i Topornik będą musieli zrobić wszystko, aby uniknąć osądu Krzesła.
Przyznam, że początkowo obawiałam się sięgnięcia po tę książkę. Pierwszy tom - Alicja nie był zbyt porywający, miałam co do niego dużo wątpliwości. Czerwona Królowa była już lepsza i bałam się, czy ostatni tom - Lustro utrzyma poziom poprzedniego, czy zbliży się do pierwszego tomu. Uff… Odetchnęłam z ulgą, gdy zaczęłam to czytać. Poziom się utrzymał! *Oczywiście nadal uważam, że daleko każdej z tych książek do ideału i ten tytuł również nie powalił mnie na kolana*
Mimo iż są to opowiadania to warto je czytać po kolei. W większy lub mniejszy sposób każde z nich jest z sobą powiązane. Odpowiedzmy sobie na pytanie: czy ten tom był w ogóle potrzebny? Nie. Pierwsze opowiadania to tak naprawdę ukazanie historii Alicji, ale poprzez inną postać. Pozostałe też nic specjalnego nie wnoszą. Najważniejszym opowiadaniem było Kiedy pierwszy raz przyjechałem do miasta. Dzięki niemu lepiej poznajemy jedną z kluczowych postaci - Topornika, co go motywowało, ja się zmieniał. Ale, ale... bez tego opowiadania też by się obyło. Według mnie całość historii powinna się zakończyć na Czerwonej Królowej i tyle.
I na koniec muszę przyznać, że Krzesło Łaski było najsłabszym opowiadaniem. Wydaje mi się, że autorka nie za bardzo miała pomysł jak zakończyć historię Alicji i Topornika. Widzimy nagły przeskok i zmianę w zachowaniu Alicji, na bardziej stanowczą, a przy tym nadal dziecinną. Tę zmianę można też usprawiedliwić faktem, że Alicja spodziewała się dziecka, tak dobrze czytacie, i hormony jej buzowały. Ale znów stała się irytująca. A jak wiecie, zaczynałam ją lubić. W Czerwonej Królowej była zmiana jej postaci na lepsze, w opowiadaniu Dziewczyna z bursztynem również była fajną Alicją. No i mamy zakończenie historii. I przez to zakończenie myślę: jak to dobrze, że nie będzie więcej książek z tą bohaterką.
I to już koniec przygód mrocznej i krwawej przygody Alicji i jej ukochanego Topornika. Całość nie była idealna. Mimo to cieszę się, że sięgnęłam po ten cykl. Autorka w ciekawy i niespodziewany sposób stworzyła retelling Alicji w Krainie Czarów Lewisa Carrolla. Z całą pewnością sięgnę po pozostałe książki Christiny Henry. Jestem ciekawa czy jej pozostałe książki się czymś wyróżniają, czy są, jak to się mówi, na jedno kopyto.
.jpg)
Komentarze
Prześlij komentarz