Mój grudzień upływa pod hasłem: Wicked. W Mikołajki udałam się do Teatru Muzycznego Roma na spektakl pod tym samym tytułem. Nie mogłam więc nie wybrać się na drugą części filmu - Wicked: Na dobre.
Pierwsza część filmu zakończyła się w momencie, gdy Elfaba zostaje uznana za Złą Czarownicę z Zachodu. Glinda natomiast staje się jej przeciwieństwem: ma stać po stronie Czarnoksiężnika i wiernie służyć jego ideom. Okrzyknięta została Dobrą Czarownicą z Południa. Należy jednak pamiętać, że Glinda nie posiadała żadnych zdolności magicznych. Nauczyła się posługiwać sztuczkami podobnymi do Czarodzieja.
Elfaba musiała ukryć się w lasach Oz. Trwa bowiem polowanie na Złą Czarownicę. Elfaba próbuje walczyć z Czarnoksiężnikiem, a przede wszystkim pomóc zwierzętom. Jednak w tej walce jest osamotniona. Przynajmniej przez dłuższy czas. Nie może liczyć ani na przyjaciółkę - Glindę, ani na rodzinę, bowiem jej ojciec zmarł, a siostra nie chce jej znać.
Pozostaje nam jeszcze przystojny książę - Fiyero. Staje on na czele straży Oz. Jak sam mówi: chce odnaleźć Elfabę, nie oznacza to jednak, że chce ją złapać i zniszczyć. Wbrew sobie zostaje uwikłany w zaręczyny z Glindą. Nie sprzeciwia się jednak temu. Potulnie próbuje odegrać swoją rolę. Jednak jak wiemy z pierwszej części książę zaczął zwracać uwagę również na Elfabę, nie była mu ona obojętna. Czy ten trójkąt miłosny się uda i co z niego wyniknie dowiecie się z filmu.
W filmie nie brak również pokazania relacji Elfaby z jej siostrą - niepełnosprawną Nessarose. Po śmierci ich ojca młodsza siostra odcina się całkowicie od Elfaby. Nie chce być do niej porównywana. Stara się być lepsza. Przy okazji wciąż wierzy, że Boq ją obdarzy takim samym uczuciem jak ona jego. Czy uda jej się go usidlić i do czego może doprowadzić desperacja tego Wam nie zdradzę. Wracając jednak do relacji Elfaby z Nessarose: pokazane zostało jak łatwo jest wykorzystać drugą osobę i że z rodziną dobrze wychodzi się tylko na fotografii. Nie jest to relacja pełna miłości. Wręcz przeciwnie. Elfaba chciałaby dobrze dla swojej siostry, jednak Nessarose myśli tylko o sobie i o nienawiści jaką skrywała przez wiele lat do Elfaby.
W tej części filmu wyjaśniono również skąd u Elfaby wzięła się tak potężna moc. Tego zdradzić Wam nie mogę, to byłby za duży spojler ;)
W filmie nie brak również odniesień do Czarnoksiężnika z krainy Oz. Bowiem to Dorotka pokonała Złą Czarownicę z Zachodu. Przyznam, że jedno połączenie dwóch filmów mnie zaskoczyło - chodzi o scenę z tornadem (nic więcej powiedzieć nie mogę).
Wicked: Na dobre jest mniej dynamiczny. Tego się jednak spodziewałam, bo drugi akt spektaklu był utrzymany w podobnym tempie. Jednak w filmie możemy lepiej poznać samą Glindę i jej uczucia. Dowiadujemy się co nieco o jej dzieciństwie i oczekiwaniom jakim miała sprostać przez całe życie. Nie była tylko “głupiutką blondynką”. Miała duszę i wbrew pozorom wiele rzeczy przeżywała. Wierzyła Czarodziejowi, chciała zrobić wszystko aby pogodzić go z Elfabą. Jednak nie była ślepo zapatrzona w Czarodzieja: udało jej się przejrzeć na oczy i wyznaczyć granice. Tak samo była wierną przyjaciółką. Była zła na Elfabę, ale gdy trzeba było - pomogła jej. Były prawdziwymi przyjaciółkami. W recenzji Wicked pisałam że, Ariana Grande mnie irytowała. Tutaj tak nie było. O wiele bardziej podobało mi się jej podejście do postaci. Ze względu na fabułę, w tej części było mniej humoru, ale to wyszło aktorce tylko na dobre. Pokazała głębię swojej bohaterki.
Nie mogę nie wspomnieć również o postaci Fiyero. Podoba mi się ten bohater. Na przestrzeni obu filmów świetnie pokazano jego przemianę. Jego postać pokazuje jak bardzo można się zmienić, gdy pozna się właściwą osobę. Przy okazji umie dostrzec piękno tam, gdzie z pozoru mogłoby się wydawać, że go nie ma. Jego przemiana przebiega subtelnie, ale nie sposób jej nie dostrzec.
W filmie podobało mi się, że postaci drugoplanowe nie są tylko tłem. Każda z nich jest wielowymiarowa i warto im się przyjrzeć oglądając film. Mają one bowiem pośredni wpływ na fabułę i odbiór głównych bohaterek.
Dlaczego nie piszę nic o Elfabie? Cynthia Erivo świetnie zagrała swoją postać. Jest ona równa, jej przemiana wypływa naturalnie ze względu na zaistniałe okoliczności. Nie czuję więc potrzeby rozwodzenia się nad tą postacią.
Ten film warto obejrzeć nie tylko ze względu na fabułę i wspaniałe zdjęcia, ale przede wszystkim dla muzyki. Tak mi się podobały piosenki w wykonaniu Cynthia Erivo i Ariany Grande, że miałam ciarki. Mają zupełnie różne barwy głosów, dzięki czemu cudownie się dopełniały. Ogromne wrażenie zrobił na mnie piosenka No good deed. Była mocna i pełna emocji. Nie można również zapomnieć o miękkiej, ale cudownej piosence For good. Piosenki z tego musicalu mam w głowie do tej pory.
Muszę przyznać, że bardzo mi się spodobał ten musical. Opowiada on przepiękną historię z przesłaniem. Podoba mi się dobór obsady i zachowanie tego co znamy z desek teatrów. Dodane elementy nie psują nam odbioru historii, wręcz przeciwnie - uzupełniają nam ją. Wicked to film i spektakl, który warto znać.

Komentarze
Prześlij komentarz